
Nowy polski serial pt. „Morfeusz” na SkyShowtime opowiada historię Piotra Leyera, młodego prawnika i przykładnego męża i ojca, który po brutalnym zabójstwie brata zostaje wciągnięty w bezwzględny świat podziemia gangsterskiego, od którego całe życie próbował się odciąć. Zbieg nieprzewidzianych okoliczności stawia go na czele organizacji, którą wcześniej kierował jego brat, a jeszcze wcześniej – ojciec. Ku zaskoczeniu wszystkich, Piotr doskonale odnajduje się w półświatku, a jego skuteczność i pomysłowość szybko przysparzają mu zysków finansowych, ale i nowych wrogów. Pozornie zwyczajny mąż i ojciec stopniowo przekracza kolejne granice moralne. Brzmi znajomo? – Tak, serial „Morfeusz” wygląda jak zlepek pomysłów zaczerpniętych z kilku innych hitów serialowych, jak chociażby: „Breaking Bad”, „MobLand”, „Ślepnąc od świateł” czy „Rodziny Soprano”.
Piotr Leyer i jego przemiana z prawnika w szefa gangu
Główny bohater, prawnik Piotr Leyer (Kamil Szeptycki), jest osią całej opowieści. Jego droga od prawego obywatela do bezwzględnego gangstera ma potencjał — w końcu to klasyczny motyw upadku, który w dobrym wykonaniu potrafi być fascynujący, co świetnie pokazał serial „Breaking Bad”! Problem w tym, że przemiana Piotra jest zbyt szybka, zbyt łatwa i przez to mało wiarygodna. Serial nie daje nam czasu, by poczuć ciężar jego decyzji. Zamiast stopniowego moralnego rozkładu dostajemy serię gwałtownych skrętów, które wyglądają jak skróty scenariuszowe.

Mimo to postać Leyera ma w sobie energię, która ciągnie historię do przodu — szkoda, że nie dano jej więcej przestrzeni na oddech – na tą wewnętrzną walkę, na to przeciągania liny między dobrem a złem. Ot bohater potrzebuje pieniędzy, by wykupić ciało zamordowanego brata. Co więc robi? – Tak po prostu kradnie pieniądze, które wcześniej wygrał w sądzie na zagraniczną operację mężczyzny, którego reprezentował w sporze z państwem polskim, a żonę mężczyzny zwodzi i okłamuje w sprawie terminu operacji.

A gdy z więzienia wychodzi jego ojciec, Andrzej Leyer (Andrzej Grabowski), to zamiast z ulgą odsunąć się od gangsterskich spraw rodzinnych, Piotr wchodzi w nie jeszcze głębiej – chce zaimponować ojcu i opracowuje wielopoziomowy plan, jak zarobić grube miliony na dystrybucji podrobionego medykamentu sprowadzanego od szemranego tureckiego biznesmena.
Problemem jest jednak rodzina Piotra – jego prostoduszna żona Marta (Magdalena Wieczorek) i synowie-bliźniaki, którzy w każdej chwili mogą stać się celem odwetowego ataku ze strony konkurencyjnego gangu. Jak ich ochronić bez zdradzania, że stali się zakładnikami zejścia przez męża/tatusia na ścieżkę bezprawia? Ostatecznie to właśnie Marta – chcąc ochronić siebie i dzieci – będzie musiała iść na współpracę z policją.
Dwie gangsterskie rodziny toczą wojnę o Szczecin…
W tle przemiany Piotra Leyera rozgrywa się wojna dwóch rodzin mafijnych o władzę nad Szczecinem – wątek, który przypomina nieco serial „MobLand” . To jeden z ciekawszych elementów „Morfeusza”, bo twórcy próbują zbudować lokalny mit — miasto jako pole ciągłej bitwy, gdzie każdy ruch ma konsekwencje. Po śmierci Króla, brata Piotra, Roman (Andrzej Konopka) i Cecylia (Sonia Bohosiewicz) przejmują kontrolę nad handlem narkotykami i prostytucją w mieście, a wpływy Leyerów zostają mocno uszczuplone.

Jednak pojawienie się Andrzeja Leyera na wolności oraz niekonwencjonalne pomysły Piotra na zemstę na Romanie sprawiają, że Leyerowie odzyskują kontrolę nad półświatkiem. Zbrojne ramię Leyerów, czyli czeczeński człowiek od brudnej roboty – Mamuka (Ali Bahrudinov) nie cofnie się przed niczym, by ugruntować władzę Leyerów.

Niestety, mimo potencjału, wątek ten często tonie w kliszach. Dialogi brzmią jak żywcem wyjęte z innych produkcji, a niektóre sceny wyglądają jak pastisz, choć nie jestem pewien, czy taki był zamiar. Brakuje też wyrazistych antagonistów: wszyscy są groźni, ale nikt nie jest naprawdę interesujący. Szczególnie żenująco wypada wątek dziewczyn sprowadzonych do Szczecina z zagranicy i zmuszonych do prostytucji przez Cecylię. Sonia Bohosiewicz albo naoglądała się zbyt dużo filmów klasy B, albo została źle poprowadzona przez reżysera, bo kompletnie nie kupuję jej w roli bezwzględnej burdelmamy.
Jak zarobić miliony na podrabianym leku?
Jednym z bardziej oryginalnych pomysłów jest przejście z handlu narkotykami na pozornie „czystszy” biznes dystrybucji podrabianego leku, którego brakuje w aptekach. Piotr Leyer sprowadza jego podróbkę z Turcji, a serial próbuje pokazać, jak moralnie szare strefy przenikają się z oficjalnymi instytucjami.

To wątek ciekawy, aktualny i dobrze wpisany w polskie realia. Spotykają się tu przedstawiciele różnych zawodów – mamy skorumpowanych polityków (posła, ministra), lekarzy, właściciela magazynu dystrybuującego leki, celników… No i rodzinę Leyerów, która spija śmietankę z handlu podrabianym lekiem, czego odzwierciedleniem jest szybka przeprowadzka rodziny Piotra Leyera z niewielkiego mieszkania do olbrzymiego domu pod miastem, a później także spontaniczny zakup w salonie sportowego Porsche…

Wątek ten jednak wydaje się trochę zbyt gładki – gdyby wprowadzenie na rynek podróbki leku było tak dziecinnie proste, to chyba bylibyśmy nimi zalewani co chwila! Niby policja cały czas depcze Leyerom po piętach, zaś uzależniony od seksu i narkotyków szef urzędu celnego Marek Wencel (Marcin Pempuś), ciągle stwarza jakieś problemy, to jednak napięcia nie ma w tym wątku tyle, ile można byłoby z niego wycisnąć.
Operacja „Morfeusz” czyli policjant przenika do wnętrza gangu…
Motyw policjanta – Moro (Mateusz Kmiecik) – działającego pod przykrywką wewnątrz gangu Leyerów to klasyk gatunku, który zawsze niesie potencjał na emocjonalne i moralne konflikty. W „Morfeuszu” jest to wątek solidny, choć nie wybitny – policyjna operacja Morfeusz, której szefową jest ambitna Ewa (Sylwia Gola) to druga oś narracji trzymająca serial w ryzach. Uwięzienie Moro w roli policyjnego kreta dobrze pokazuje napięcie między obowiązkiem a lojalnością wobec rodziny, między adrenaliną gangsterskiej roboty a strachem przed zdemaskowaniem.

Największy dramat postać Moro przeżywa, gdy jego córka – którą i tak już zaniedbywał z powodu swojej pracy – umiera po podaniu jej felernego leku, który gang Leyerów wprowadził do oficjalnego obrotu. Moro jest postacią dwuznaczną – z jednej strony działa na rzecz policji, rozpracowuje niebezpieczny gang i dostarcza policji cennych informacji, ale z drugiej strony – ma ciemną przeszłość i potrafi też zmasakrować niewinnego człowieka, byle uwiarygodnić się przed Mamuką i Leyerami. Nawiązuje też wątpliwy moralnie romans z Mariką (Józefina Siwko) – jedną z dziewczyn zmuszonych do prostytucji w klubie.

Jednym z bardziej przygnębiających wątków tego serialu jest właśnie historia grupy dziewczyn, które były świadkami zamordowania Króla (brata Piotra Leyera) na jachcie u wybrzeża Turcji, a następnie zostały oszukane, przywiezione w ciężarówce do Szczecina i zmuszone do prostytucji w klubie Velvet przez bezwzględną Cecylię. Szkoda, że Sonia Bohosiewicz naoglądała się zbyt dużo filmów klasy B, albo została źle poprowadzona przez reżysera, bo kompletnie nie kupuję jej w roli bezwzględnej burdelmamy.
„Morfeusz” to serial pełen ambicji, pomysłów i gatunkowych eksperymentów. Widać, że twórcy – scenarzysta Michał Wawrzecki, reżyser Maciej Migas i autor zdjęć Bartek Cierlica – inspirują się serialami, które odniosły wielkie sukcesy w ostatnich dekadach i próbują przeszczepić sprawdzone schematy do polskich realiów, co czasem daje ciekawy efekt, a czasem wygląda dość topornie i sztucznie.

Jego hybrydowość bywa świeża, a rozpiętość opowieści imponuje. Jednocześnie jest to produkcja nierówna, momentami naiwna, z aktorstwem, które nie zawsze udźwignie ciężar historii. Ogląda się go z zaciekawieniem, ale też z frustracją — bo widać, że pod powierzchnią kryje się serial lepszy, dojrzalszy, bardziej spójny. „Morfeusz” nie jest katastrofą, ale nie jest też hitem. To produkcja, która próbuje być wszystkim naraz, a przez to bywa zbyt rozproszona. Mimo to warto dać jej szansę, choćby po to, by zobaczyć, jak polskie seriale coraz odważniej eksplorują nowe terytoria.
Ogólna ocena serialu MORFEUSZ w skali 1-10 (*gdzie 1 – dno/badziewie, a 10 – cud/miód): 6
Lubisz seriale gangsterskie? – Sprawdź także te seriale:


Zostaw odpowiedź