
Finałowy V sezon serialu „Hacks” na HBO Max zamyka pięcioletnią podróż, którą — choć nie jestem wielkim fanem komedii — śledziłem z niekłamaną przyjemnością. Ten serial zawsze imponował mi tym, jak zręcznie łączył humor z gorącymi tematami współczesności, nie popadając przy tym w dydaktyzm i tanie chwyty. Po 47 odcinkach „Hacks” mogę powiedzieć, że był to tytuł ważny, świeży i odważny. A jednak sam sezon 5. zostawił mnie z lekkim niedosytem. Oczekiwałem mocniejszego finału i bardziej spektakularnego tryumfu Deborah Vance nad całym tym patriarchalnym światem show-businessu. Tymczasem dostaliśmy dość bezpieczne zamknięcie wszystkich wątków oraz sugestię, że Deborah na emeryturze zajmie się promowaniem młodych talentów komediowych w odrestaurowanym kasynie Diva, którego została wspólniczką…
Czy Deborah Vance zbudowała sobie odpowiedni pomnik?
Finałowy sezon rozpoczynamy w ciemnym punkcie kariery naszej przebojowej komiczki – Deborah Vance (Jean Smart) straciła swój wieczorny telewizyjny show, a w efekcie zapisu o zakazie konkurencji w umowie ze stacją TV mierzy się z prawnym zakazem publicznych występów. Dla osoby, która czerpie energię z kontaktu z publicznością oraz z własnej popularności jest to skrajnie dołująca sytuacja.

Przez pół sezonu twórcy prowadzą nas od szalonego planu, by Deborah zdobyła dwie brakujące jej do kompletu nagrody Grammy i Oscar aż po koncepcję wielkiego występu w słynnej nowojorskiej sali Madison Square Garden. Występ w MSG ma stanowić symboliczne ukoronowania kariery Deborah. Wyprzedanie drogich biletów i głośny występ mają być także pokazaniem środkowego palca bezwzględnemu magnatowi medialnemu Bobowi Lipka (Tony Goldwyn), który stoi za kneblowaniem Deborah i próbą zniszczenia jej kariery.

Przygotowywany tygodniami show w Madison Square Garden miał być momentem, który zapisze Deborah Vance w historii stand-upu. Tymczasem okazuje się, że wszystkie bilety wykupił nie kto inny, tylko Bob Lipka. Ratując sytuację, współpracownicy komiczki pospiesznie organizują improwizowany, darmowy show w Central Parku. Owszem, jest w tym pewna poetyka: powrót do korzeni, do bezpośredniego kontaktu z publicznością, do wolności, którą Deborah zawsze ceniła. Ale czy to na pewno finał i godne zwieńczenie jej kariery? To raczej miękkie lądowanie niż spektakularny fajerwerk.
Prawnie zakneblowana Deborah – co nam to mówi o wolności słowa w Ameryce?
Jednym z przewodnich wątków finałowego sezonu „Hacks” jest walka głównej bohaterki o możliwość kontynuowania kariery – a mówiąc wprost o wolność słowa i możliwość występowania! Bo czymże jest zapis w umowie, który po skasowaniu jej wieczornego TV show zakazuje Deborah Vance jakichkolwiek publicznych występów?

Magnat medialny Bob Lipka czuje się osobiście urażony i robi wszystko, by świat zapomniał o istnieniu Deborah Vance – posuwa się nawet do usunięcia z serwisów streamingowych wszystkich programów z jej udziałem!
To przewrotne, że w kraju tak dumnym ze swojej wolności słowa jak Ameryka, weteranka stand-upu może zostać prawnie uciszona za żart, opinię czy występ. „Hacks” zawsze komentował współczesność, ale tutaj robi to wyjątkowo celnie: pokazuje, jak krucha jest granica między wolnością a jej pozorem. Deborah, która całe życie walczyła o prawo do własnego głosu, nagle musi mierzyć się z systemem gotowym odebrać jej to, co najważniejsze.

I jak zawsze Deborah Vance – z pomocą przyjaciół – znajdzie prawne luki w tym systemie. Gdy musi wypromować swój występ w MSG, by sprzedać bilety, organizuje w Las Vegas spektakularną akcję, w której zostaje zamknięta w przeszklonym kubiku i zawieszona na dużej wysokości nad miastem. Odkładając na bok zabawną sytuację z awarią prądu i uwięzieniem bohaterki w kubiku, jest to symboliczna scena – Deborah w swoim błyszczącym wieczorowym stroju widoczna z daleka, ale jednak niema, pozbawiona głosu…
Życie osobiste Deborah i Avy w lekkim zawieszeniu…
Życie osobiste naszych bohaterek schodzi nieco na bok w finałowym sezonie, ale mimo to dostajemy zaskakujący romans Deborah Vance z ponad 30 lat młodszym od niej rockmanem Nico Hayes’em (Christopher Briney), który występuje w kasynie Palmetto. Początkowo Deborah nie czuje się pewnie w tej sytuacji, ale gdy okazuje się, że Nicko nie ma obaw przed pokazaniem się na randce z dużo starszą kobietą, Deborah wykorzystuje okazję i informuje paparazzich o randce, by w ten sposób zyskać rozgłos. Gdy Nicko uświadamia sobie, że został wykorzystany kończy ten dobrze zapowiadający się romans…

Tymczasem scenarzystka Ava Daniels (Hannah Einbinder), która przez 4 sezony była dumną i wyoutowaną lesbijką – ku własnemu zaskoczeniu – wchodzi w przelotną relację z Eli’m, początkującym magikiem, który jednocześnie utrzymuje się z świadczenia usług seksualnych kobietom. Te wątki są zabawne, czasem absurdalne, ale też pokazują, jak obie bohaterki próbują odnaleźć bliskość w świecie, który nieustannie je ocenia.

Najzabawniejszy wątek tego sezonu to niewątpliwie próba odkupienia legendarnego kostiumu Carol Burnett – projektu Boba Mackie – na występ Deborah w MSG od skonfliktowanej z nią komiczki-lesbijki Kelly Killpatrick (w tej roli świetna Cherry Jones). Aby osiągnąć swój cel Deborah podejmuje dwuznaczną grę i udaje, że dotąd ukrywała swoje lesbijskie preferencje, a faktycznie jest w miłosnej relacji z Avą! Cztery kobiety mają wspólnie spędzić weekend w willi Kelly – tylko czy Deborah zdoła utrzymać się w roli lesbijki?
Choroba nowotworowa Deborah Vance i plan eutanazji
Wątek choroby nowotworowej Deborah i jej zaplanowanej eutanazji w Szwajcarii mógł być jednym z najbardziej poruszających elementów finału. I rzeczywiście jest, szczególnie w kontekście podsumowania relacji Deborah z Avą Daniels, która od pierwszego sezonu była jej odbiciem, kontrapunktem, czasem wrogiem, a czasem jedyną osobą, która naprawdę ją rozumiała i z którą Deborah mogła szczerze porozmawiać.

Okazuje się, że pierwsze leczenie nowotworu nie było skuteczne i rak wrócił, a Deborah obawia się chemioterapii i bycia cieniem samej siebie. Postanawia więc odejść z tego świata na własnych warunkach – prosi Avę, swoją jedyną przyjaciółkę – by towarzyszyła jej w tej ostatniej podróży. Ava oponuje – chce, by Deborah walczyła z chorobą, ale ostatecznie zgadza się i lecą razem do Europy. Przed udaniem się do ośrodka eutanazji w Zurychu, bohaterki zatrzymują się w Paryżu i próbują kosztować życia pełnymi garściami, ciesząc się własnym towarzystwem i bliskością emocjonalną.

Jednak twórcy prowadzą ten temat zaskakująco ostrożnie. Zamiast pełnej emocjonalnej konfrontacji dostajemy serię półtonów. Wciąż działa to jako komentarz o starzeniu się, lęku przed chorobą i jej konsekwencjami oraz samotności, ale zabrakło odważniejszego domknięcia. Ostatecznie czekając na peronie na pociąg do Zurychu, Deborah i Ava zaczynają wymieniać niewinne żarty na temat umierania i Deborah nagle odzyskuje chęć do życia…
Brutalny show-biznes, czyli jak sprzedać scenariusz serialu?
Przez cały 5. sezon „Hacks” obserwujemy, jak Ava Daniels – z pomocą swojego agenta Jimmy LuSaque’a (Paul W. Downs) – usiłuje sprzedać swój nowy scenariusz serialu. I ciągle jej propozycje zostają odrzucane, niby czegoś im brakuje, choć w sumie nie wiadomo dokładnie czego. Te próby pitchowania pomysłu na seriale przez Avę stają się wręcz leitmotivem: kolejne spotkania, kolejne odmowy, kolejne „może kiedyś”…

Ostatecznie nieustępliwość Avy przyniesie jednak sukces – w finałowym odcinku Ava stanie za kamerą, by nakręcić pilota nowej, uwspółcześnionej wersji legendarnego serialu Who’s Making Dinner, w którym swoją karierę zaczynała Deborah Vance… Ale jest w tym pewna gorycz – kupiony zostaje pomysł oparty na starym serialu, po prostu „remake” sprawdzonego hitu, a nie coś nowego, świeżego!

Finałowy sezon „Hacks” jest dobry, momentami błyskotliwy, często wzruszający — ale nie tak mocny, jak mógłby być. Serial przez lata udowadniał, że komedia może być narzędziem do mówienia o rzeczach ważnych, trudnych, współczesnych. I wciąż to robi – pojawia się także wątek AI. Pewien start-up chce kupić prawa do wszystkich skeczy Deborah, by trenować na nich swój model LLM w przekonaniu, że w przyszłości nawet Deborah Vance będzie używała AI do wymyślania nowych skeczy! Mimo pewnych słabszych momentów, to „Hacks” pozostaje jednym z najciekawszych komediowych produkcji ostatnich lat — i serialem, który będę wspominał z dużą sympatią!
Ogólna ocena serialu HACKS (sezon 5) w skali 1-10 (*gdzie 1 – dno/badziewie, a 10 – cud/miód): 7
Lubisz seriale komediowe? – Sprawdź także recenzję innych takich seriali!

Dodaj komentarz