SERIALOVO

, , ,

Serial „Rooster” na HBO Max niestety jest letni i nużący

Rooster, serial komediowy, HBO Max, Steve Carell, recenzja, opinie, 2026

Przyznaję, że początkowo dałem się nabrać na reklamowe chwyty i ładne zdjęcia promujące najnowszy serial komediowy HBO pt. „Rooster” ze Stevem Carellem w roli głównej. Steve Carell ma oczywiście na koncie kultowy serial „The Office”, ale jest to także ten typ aktora, który często gra na jednej irytującej nucie, więc akurat jego obecność była dla mnie mniejszym magnesem niż nazwiska twórców tego serialu. Otóż panowie Bill Lawrence i Matt Tarses mają na koncie m.in. takie serialowe hity jak „Spin City”, „Hoży doktorzy” (Scrubs), „Ted Lasso” i „Małpi biznes”. Liczyłem więc na historię w stylu „Teda Lasso”, a dostałem jakiś rozwleczony, pozbawiony energii, stawki i celu, mizernie śmieszny twór, który o dziwo zbiera sporo pozytywnych recenzji! Ja jednak podtrzymuję moją ocenę – „Rooster” jest zwyczajnie NUDNY, a jego bohaterowie jednowymiarowi.

Relacja ojciec-córka w akademickim otoczeniu

Popularny pisarz Greg Russo (Steve Carell) – autor wielu niezbyt ambitnych powieści kryminalnych, które zaśmiecają lotniskowe kioski z książkami – przyjeżdża do Ludlow College, gdzie jego jedyna córka Katie Russo (Charly Clive) pracuje jako wykładowczyni. Greg zjawia się w Ludlow, bo dowiaduje się, że Katie przeżywa trudne chwile, po tym jak jej przystojny mąż Archie (Phil Dunster) – także wykładający na Ludlow – zdradził ją z absolwentką, Sunny (Lauren Tsai).

Rooster, serial na HBO Max, Steve Carrell w roli głównej, recenzja, 2026

Na poziomie one-linera – czyli jednozdaniowego opisu, to „Rooster” jest właśnie o relacji ojciec-córka w środowisku akademickim amerykańskiego college’u. Problem w tym, że w tej relacji niewiele się dzieje – to dość zwyczajna, poprawna relacja dorosłego dziecka z rodzicem. Wiadomo, że Greg nie był idealnym ojcem, ale nie był też złym ojcem – ot po prostu ojciec jakich wielu. Trudno się tam doszukać czegoś intrygującego, mającego potencjał na silny motor narracji. Na dodatek aktorka grająca córkę stale wygląda, jakby się nudziła w tej roli!

Steve Carell i John C. McGinley w serialu "Rooster", HBO Max, opinie

Będąc u szczytu kariery, mając czas i pieniądze, Greg postanawia się bardziej zaangażować w życie córki, która w ogóle tego nie oczekuje. Ma to oczywiście czasem pewne komediowe konsekwencje – jak wtedy, gdy broniąc honoru córki zaatakuje Archiego, który akurat udziela wywiadu telewizyjnego, ale w szerszej perspektywie to dość marny fundament dla wieloodcinkowej opowieści, która powinna nas mocniej angażować i utrzymywać zainteresowanie.

Banalne problemy sercowo-łóżkowe córki Roostera

Cała ta sercowa drama otaczająca córkę Grega jest naprawdę banalna – ot młode małżeństwo zatrudnione w Ludlow College zrywa ze sobą, bo on – Archie – zdradził ją z absolwentką college’u. Co gorsza, Sunny zachodzi w ciążę, a Archie w zasadzie ciągle czuje coś do żony i okazjonalnie z nią sypia. W końcu nadal są przecież małżeństwem!

Phil Dunster i Charly Clive w serialu "Rooster", HBO Max, 2026, recenzje

To jeden z tych niemożliwych trójkątów, gdy w zasadzie wszyscy są mili, sympatyczni i jakoś tak niechcący wplątali się w niezłą dramę, a całe to uwikłanie dodatkowo podkreśla rosnący brzuch Sunny. Gdy przypadkiem Katie wpadnie na Sunny w uniwersyteckiej kafeterii, to również nie będzie w stanie być dla niej niemiła.

Rooster, serial HBO Max, recenzja, 2026

Gdzieś w tym wszystkim przewija się także wątek kariery akademickiej, bo zarówno Archie jest popularnym profesorem, który lubi brylować w mediach jako komentator, a jego żona nie może się pogodzić z tym, że rektor próbuje ją wysłać na urlop. Z kolei Sunny zabiega o rekomendację rektora i pracę przy prestiżowym projekcie w Nowym Jorku, ale gdy dostaje wymarzoną propozycje, to postanawia ją odrzucić, by jednak zostać w Ludlow u boku ojca dziecka.

O co właściwie toczy się gra w serialu „Rooster”? – O nic.

Kolejne odcinki płyną, a ja się cały czas zastanawiam, o czym u licha jest ten serial?! Do czego to zmierza? I naprawdę nie potrafię udzielić odpowiedzi – Greg Russo angażuje się w jakiś przypadkowy romans z Cristle (Annie Mumolo), asystentką rektora. I ta relacja prowadzi do bodaj jedynej naprawdę zabawnej sceny, gdy Greg zostanie przyłapany „in flagranti” – nago w kuchni, w domu swojej nowej kochanki przez jej syna – a swojego ulubionego studenta, Tommy’ego (Maximo Salas).

Steve Carell jako Greg Russo w serialu "Rooster", HBO Max

Cały ten wątek relacji „profesor-student” na przykładzie Grega i Tommy’ego, wydaje się popłuczynami po świetnie napisanej relacji trenera Teda Lasso z jego zawodnikami w serialu „Ted Lasso” (Apple TV) – tam jednak bohaterowie mieli jakiś cel i dynamikę. W „Roosterze” dostajemy za to moralizatorską gadkę o tym, jak to biedny Tommy może łaskawie studiować w Ludlow tylko dlatego, że jego matka tam pracuje (inaczej nie byłoby go stać), a mimo to chłopak czuje, że to nie jego miejsce i chce rzucić studia i zaczepić się w policji, ale Greg rzuca się na pomoc i przekonuje go, by kontynuował studia, bo ma jakiś ukryty talent pisarski. Ziew!

Steve Carell i Maximo Salas w serialu "Rooster`', HBO Max, 2026

Wiele faktów z życia Grega Russo dowiadujemy się tu mimochodem z dialogów – przyznaję, że to utrudnia odbiór serialu. Bo skoro te dialogi nie są szczególnie interesujące, to również te informacje łatwo przegapić. Otóż Russo został zdradzony przez swoją żonę, Elizabeth (Connie Britton), która z resztą wpada do Ludlow w jednym z odcinków i okazuje się być fundatorką studenckiego ośrodka, powszechnie uznawaną tam za jedną z najwybitniejszych absolwentek Ludlow College… Znów jednak relacje Grega i Elizabeth są poprawne – nie ma tam nic, co pchnęłoby akcję w jakimś nowym kierunku.

Connie Britton w serialu "Rooster", HBO max, 2026

Wiele jest elementów tego serialu, które po obejrzeniu 8 odcinków sprawiają wrażenie ślepych uliczek. Pojawiający się w każdym odcinku irytujący policjant (Rory Scovel) – rezydujący chyba na kampusie Ludlow – z założenia miał chyba być komediowym przerywnikiem, ale jego wymuszone interwencje jakoś nie wywołały u mnie spazmów śmiechu. Podobnie jest z postacią rektora Waltera Manna (John C. McGinley), który ma jakąś obsesję na punkcie ogrodowej fińskiej sauny i w większości scen oglądamy go w samych slipkach. Znów miał to być chyba taki przewodni dowcip – półnagi rektor zapraszający wszystkich do swojej sauny, ale jakoś każda kolejna wersja tej sceny jest coraz mniej zabawna. Skoro te patenty nie zażarły, to lepiej byłoby się z nich wycofać niż brnąć w nie na siłę przez wszystkie odcinki!

Nawet Steve Carell nie jest w stanie uratować źle napisanej postaci

Gdy zaczynałem oglądać serial „Rooster” wyobrażałem sobie, że z czasem wyłoni się z tego jakaś zwarta opowieść o dojrzewaniu, braniu odpowiedzialności, może także o życiowej mądrości, którą człowiek sukcesu może w pewnym momencie życia chcieć się podzielić ze studentami. W każdym razie, czekałem aż serial odkryje swoje karty i pozwoli mi komuś tu kibicować, albo przynajmniej mieć orientację, do czego zmierzamy…

Rooster, HBO new comedy series, review, reviews, opinions, 2026

Niestety „Rooster” to serial bezobjawowy – nie wiadomo, po co powstał i jaką opowieść chce nam sprzedać. Bohaterowie plączą się bez celu po kampusie fikcyjnego college’u i angażują w dość nudne rozmowy o niczym ciekawym. Wszystko to wygląda trochę tak, jakby zapomniano dopracować scenariusz, ale czasem nawet improwizowane opowieści mają więcej sensu, celu i stawki. Jeśli macie ochotę zobaczyć przyjemną i naprawdę zabawną komedię osadzoną w dokładnie takim samym otoczeniu, to polecam Życie seksualne studentek również na HBO Max.

Steve Carell nie uratuje tego serialu choćby dlatego, że jego bohater nie ma w gruncie rzeczy nic ciekawego do powiedzenia. Najbardziej żenującymi fragmentami każdego odcinka „Roostera” są sceny seminariów prowadzonych przez Grega Russo. Jeśli scenarzyści „Roostera” nie potrafią napisać kilku zdań ciekawego wykładu na temat kreatywnego pisania, to bardzo źle o nich świadczy, a o pisarzu – nawet jeśli specjalizuje się w dość tandetnych powieściach – też nie najlepiej. Po co osadzali akcję na kampusie, a z głównego bohatera zrobili pisarza wykładającego pisanie, jeśli nie potrafią uwiarygodnić tej postaci choć jedną sensowną radą, błyskotliwą inspiracją czy praktycznym patentem?!


Ogólna ocena serialu  ROOSTER w skali 1-10 (*gdzie 1 – dno/badziewie, a 10 – cud/miód):  5

Ocena: 5 na 10.

Lubisz ciepłe seriale komediowe? – Sprawdź także recenzje poniższych seriali!


Odkryj więcej z SERIALOVO

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.