
Krytycy uwielbiają takie seriale jak „Wszystko dozwolone” (ang. tytuł „All’s Fair”) na Disney+, bo można się na nich wyżywać do woli, są aż za łatwym celem dla ciętej krytyki. Najnowsze dziecko Ryana Murphy’ego, twórcy stojącego za takimi hitami jak „Potwór„, „American Horror Story”, „Pose”, „American Crime Story”, „Ratched”, „Holston”, „Hollywood” czy „Glee”, to serial plastikowy, pozbawiony większej głębi, scenariusz sprawia wrażenie, jakby powstał w wyniku niezbyt udanego prompta wrzuconego do ChatGPT. A jednak oglądamy tu plejadę wielkich gwiazd kina – Glenn Close, Sarah Paulson, Naomi Watts, Niecy Nash… a wśród nich – ona, królowa internetów Kim Kardashian. Przyznam, że gdy po 15 minutach pierwszego odcinka zrozumiałem, z czym mam tu do czynienia, zacząłem się dobrze bawić! Ten serial jest po prostu żartem, camp’owym „przegięciem” zrobionym za grube miliony, a oglądanie go jest momentami bardzo zabawne!
Ekskluzywne prawniczki-magiczki od rozwodów…
Konstrukcyjnie „Wszystko dozwolone” to serial w starym telewizyjnym stylu prawniczego „procedurala”, czyli każdy odcinek opowiada historię innej kobiety, która przychodzi ze swoją sprawą rozwodową do modnej kancelarii Grant, Ronson, and Greene. A tam nawet najbardziej zagmatwana i trudna sprawa znajduje równie szybkie, co magiczne rozwiązanie.

Dwie prawniczki – Allura Grant (Kim Kardashian) i Liberty Ronson (Noami Watts) oraz ich partnerka detektywka /researcherka i samotna matka nastoletnich trojaczków Emerald Greene (Niecy Nash), potrafią pokonać każdego męskiego macho, który nie chce podzielić się majątkiem przy rozwodzie.
Podpisałaś intercyzę? – Co za problem? Przecież pobraliście się w Kalifornii, a według prawa kalifornijskiego wszystkie prezenty otrzymane w trakcie małżeństwa są twoje, więc Suko, zgarnij całą biżuterię z domowego sejfu i wiej ile sił w nogach!

W takich prawniczych serialach często omawiane są różne precedensy prawnicze, bohaterowie idą do sądu lub toczą zacięte prawnicze negocjacje – ale nie oczekujcie tego po serialu „All’s Fair”. Tutaj każdy problem załatwiany jest poprzez szukanie haków na drugą stronę, a następnie wymuszanie pożądanego rezultatu poprzez prosty szantaż: jak nam nie dasz tego, czego chcemy, to ujawnimy twoje brudy.

Świat bohaterek serialu „Wszystko dozwolone” wygląda jak fantazja młodego geja lub domek lalki Barbie – panie są zawsze pięknie wystylizowane, co chwila prezentują inne kreacje w różnych odcieniach fuksji od największych projektantów mody. Kogo by obchodziło, że dekolty do pępka niekoniecznie sprawdzają się w codziennej pracy w kancelarii prawnej? Wymuskane prawniczki podróżują oczywiście prywatnymi jetami albo sportowymi modelami najbardziej ekskluzywnych marek, a spotykają się we wnętrzach, które przypominają przestylizowane zdjęcia z drogich czasopism wnętrzarskich.

Do tego Allura Grant ma wspaniałego, młodszego od niej męża Chase’a Munroe (Matthew Noszka), przystojnego futbolistę, a absztyfikant Liberty Ronson – dr Reginald Ramirez (O-T Fagbenle, znany z „Opowieści Podręcznej”) właśnie planuje się oświadczyć. Ten idealny świat zostaje brutalnie zaburzony, gdy Chase informuje Allurę, że chce się rozwieść, a zaraz potem Emerald Greene odkrywa, że od dawna zdradzał Allurę z recepcjonistką z ich kancelarii, Milan (Teyana Taylor), która ogłasza, że jest z nim w ciąży…
Przerysowana Sarah Paulson kradnie show
W tym momencie wiemy już, że poza nowymi sprawami rozwodowymi, którymi w każdym odcinku będą się zajmowały nasze piękne prawniczki-magiczki, to mamy jeszcze jedną „dużą” sprawę, która będzie się ciągnąć przez cały sezon – a będzie to sprawa rozwodowa Allury Grant i Chase Munroe.

Będzie to oczywiście wojna bez żadnych zasad! Chase na swoją prawniczkę zatrudnia bowiem wzgardzoną i żądną zemsty na dawnych koleżankach – Carrington Lane (Sarah Paulson). W odwecie Allura Grant sięga po pomoc dawnej mentorki i zatrudnia doświadczoną i bezwzględną Dinę Standish (Glenn Close), a Emerald zaczyna węszyć wokół Chase odkrywając kolejne szokujące brudy, np. schadzki z trans-prostytutką… Sarah Paulson – ulubiona aktorka Ryana Murphy’ego, występująca w niemal każdym jego serialu – bawi się swoją rolą komiksowo wrednej, przerysowanej Carrington Lane, zapewniając serialowi sporo komediowych „momentów”.

Z ciekawszych chwytów prawniczych tej batalii rozwodowej trzeba przywołać spór o zamrożone jajeczka Allury Grant, która rozwijając kancelarię odkładała macierzyństwo na później. A teraz Carrington – reprezentując Chase’a – grozi, że jeśli nie dostanie sowitej odprawy, to zakaże byłej żonie skorzystanie z tych jajeczek…
A Glenn Close wygląda lepiej niż kiedykolwiek
Muszę zdradzić, że jako osoba wychowana na filmach z końcówki ubiegłego wieku, jestem wielkim fanem aktorskiego talentu Glenn Close – „Niebezpieczne związki”, „Fatalne zauroczenie”, „Świat według Garpa”, „Wielki chłód”, „Dom dusz” czy „Marsjanie atakują” – to filmy, które do dziś pamiętam i okazja, by zobaczyć w serialu „Wszystko dozwolone” 78-letnią Glenn Close w tak wyśmienitej formie to prawdziwa gratka!

Oczywiście talent Glenn Close można by wykorzystać w dużo lepszy sposób niż na paradowanie w eleganckich kostiumach w towarzystwie młodszych koleżanek i wygłaszanie płaskich dialogów, ale lepsze to niż nic!

Każda z kolorowych bohaterek ma też jakiś wątek osobisty – w przypadku Diny Standish jest to choroba jej męża. Doug Standish (Ed O’Neill) choruje na raka. Niestety dowiaduje się o przerzutach i kiepskich rokowaniach, ale nie wie, jak przekazać te wieści swojej żonie.
Warto też przypomnieć, że Glenn Close ma już na koncie występ w serialu prawniczym – przez 5 sezonów była gwiazdą serialu „Damages” (polski tytuł „Układy”, 2007-2012) w roli szefowej kancelarii prawniczej Patty Hewes.
Z kolei Emerald Greene (Niecy Nash) postanawia po latach zadowalania się wibratorami ze swojej bogatej kolekcji, postanawia wrócić na „rynek randkowy” i niestety już przy pierwszej okazji pada ofiarą pigułki gwałtu, ale ku zaskoczeniu wszystkich mężczyzna odpowiedzialny za ten czyn, zostaje wkrótce potem odnaleziony martwy…
Podsumowując, „Wszystko dozwolone” to serial, którego nie można traktować zbyt poważnie – to jest postmodernistyczna zabawa, przekraczanie granic absurdu, wizualne orgia kolorów i designu (te wnętrza, meble…) – jednym słowem „cringe” i „guilty pleasure” – level PRO!
Ogólna ocena serialu WSZYSTKO DOZWOLONE (All’s Fair) w skali 1-10 (*gdzie 1 – dno/badziewie, a 10 – cud/miód): 4
Lubisz campowe seriale w starym stylu? – Sprawdź poniższe propozycje!

Dodaj komentarz