
„Opowieść Podręcznej” (ang. tytuł „The Handmaid’s Tale”), czyli serialowa adaptacja słynnej powieści Margaret Atwood z 1985 r. znacznie rozszerzyła świat i przygody bohaterów nakreślonych przez pisarkę. Wraz z premierą finałowego VI sezonu, batalia June Osborne (Elisabeth Moss) z konserwatywną, maczystowską republiką Gilead – powstałą na gruzach Stanów Zjednoczonych – dobiega końca. Czy June i Serena Waterford (Yvonne Strahovski) zapomną o przeszłości i zjednoczą siły, by obalić krwawy reżim komendantów? Czy June w końcu odzyska swoją córkę Hannah, którą Gilead odebrał jej na początku konserwatywnego zamachu stanu?
June wraca do Gilead, by zakończyć swoją misję
To co irytowało wielu widzów serialowej „Opowieści Podręcznej”, to fakt, że June nigdy nie potrafiła na dobre uciec z Gilead. W kolejnych sezonach wydobywała z teokratycznego reżimu kolejne przyjaciółki, dzieci, ale sama decydowała się zostać. Gdy w końcu udało się jej przekroczyć granicę i zjednoczyć z mężem, Lukiem (O-T Fagbenle) w Kanadzie, nie zaznała spokoju, bo Gilead zdawał się prześladować ją nawet poza swoim terytorium w osobach Komendanta Freda Waterforda i jego żony Sereny Joy Waterford.

Ale trzeba przyznać twórcom, że ta niemożność zostawienia Gilead przez June jest głęboko uzasadniona. W końcu jej córka Hannah cały czas gdzieś tam jest, pod czujnym okiem przybranej gileadzkiej rodziny, która pierze jej mózg zgodnie z reżimową ideologią. Która matka zostawiłaby swoją córkę na pastwę tego, co czeka na kobiety w Gilead? Nawet córka komendanta nie ma łatwego życia – musi przecież uczestniczyć w wydumanych, rytualnych gwałtach, jakie jej przyszły małżonek będzie popełniać na swojej Podręcznej.

Finałowy sezon June rozpoczyna w pociągu, do którego wsiadła wraz ze swoją drugą córką, uciekając przed prześladowaniami, jakich w Toronto zaczęli doznawać uciekinierzy z Gilead. Przyznam, że to, co pokazano w końcówce 5. sezonu, wyglądało jak lustrzane odbicie tego, co w Polsce zaczęło się dziać w stosunku do Ukraińców w ostatnich miesiącach. Z sympatii, współczucia i chęci niesienia pomocy, powoli zaczęły kiełkować zniechęcenie, zawiść i odrzucenie.
W pociągu June odkrywa, że jedną ze współpasażerek jest Serena Waterford ze swoim niedawno narodzonym dzieckiem. Serena ma swoje powody, by uciekać z Kanady. Gdy tożsamość Sereny zostanie odkryta, inne uciekinierki z Gilead chcą dokonać na niej samosądu. June w ostatniej chwili wypycha ją z pociągu, czym zapewne ocala jej życie.
Dziwna nić splatająca losy June i Sereny będzie w tym sezonie dawać o sobie znać. Serena w końcu przyzna, że chciałaby zyskać wybaczenie June, a ta z kolei będzie zmuszona skorzystać z pomocy Sereny, gdy jej misja w Gilead potoczy się niezgodnie z pierwotnym planem.
Nowe Betlejem, jako pułapka Gilead dla naiwnych
W poprzednich sezonach republika komendantów pokonała ostatnie oddziały armii USA, które stawiały jeszcze opór. Niestety Gilead nadal jest izolowany na arenie międzynarodowej, a przecież naskórkowo bogobojni komendanci chcieliby eksportować swoje konserwatywne idee także na inne terytoria i kontynenty!
Co więc zrobić, by poprawić swoje notowania i wizerunek? Jak ściągnąć do Gilead konserwatystów z innych krajów, których odstraszały wypaczenia i brutalność reżimu? – Otóż sprytny Komendant Lawrence (Bradley Whitford) wpada na pomysł stworzenia czegoś na kształ „Gilead Light„. Oczywiście nazwa musi być biblijna – Nowe Betlejem – to niewielka wyspa na wschodnim wybrzeżu, która ma oferować „wszystko co najlepsze w Gilead, ale bez tych złych rzeczy”.

Twarzą projektu „Nowe Betlejem” zostaje Serena Waterford – skuszona przez Lawrence’a obietnicą, że będzie mogła ukształtować to miejsce zgodnie ze swoją wizją. A przecież to właśnie Serena była jedną z wczesnych wizjonerek tej ultrakonserwatywnej rewolucji, która zaowocowała powstaniem Gilead, którą później komendanci relegowali do wąskiej roli dekoracyjnej żony komendanta.
Teraz Serena – wraz ze swoim dzieckiem – występuje przed zagranicznymi mediami i zachwala uroki życia w Nowym Betlejem, gdzie w przeciwieństwie do reszty świata nadal rodzą się dzieci. No tak, bo przecież pamiętajmy, że to globalny kryzys płodności był jednym z zapalników, które uruchomiły ciąg wydarzeń prowadzących do powstania Gilead. A dla uciszenia krytyki, w Nowym Betlejem kobiety mogą czytać książki! Cóż za szczyt łaski komendantów!?

Przyznam, że oglądając kolejne sceny rozgrywające się w Nowym Betlejem miałem rosnące przekonanie, że to miejsce już wkrótce może okazać się nową inkarnacją Auschwitz, choć zapewne w bardziej pastelowych kolorach.
Nowe Betlejem to pułapka, do której wabieni są uciekinierzy z Gilead (wracam tam m.in. Rita Blue – dawna gosposia z domu Waterfordów, skuszona szansą na zobaczenie swojej siostry). Tymczasem mimo dobrych intencji Komendanta Lawrence’a, to pozostali, bardziej twardogłowi liderzy Gilead mają wobec tego projektu zupełnie inne zamiary, a samego Lawrence’a planują się wkrótce pozbyć.
Antykonserwatywna rewolucja jest Kobietą!
Jednak mimo, że Gilead pokonał siły amerykańskie, a władza komendantów skonsolidowała się, to jednak na fasadzie ciągle pojawiają się rysy. Ciotka Lydia (Ann Dowd) odkrywa, że jej ulubiona podręczna, jednooka Janine (Madeline Brewer) została umieszczona w Jezebel, czyli luksusowym burdelu dla komendantów, gdzie jako prostytutka musi zaspokajać rozmaite perwersyjne fantazje „Synów Jakuba”. Czy tak miał wyglądać Gilead, któremu Lydia oddała pół swojego życia? Czy dla takich wartości pozbawiła oka swoją ulubioną podręczną?

Nie tylko Lydia jest przejęta losem Janine. Gdy okazuje się, że dziewczyna pracuje w Jezebel, gdzie ruch oporu Mayday planuje wielką akcję likwidacji czołowych komendantów, June zgłasza się na ochotnika, by zrobić rekonesans i przygotować przedpole w Jezebel.
Jak dziś pamiętam swoje emocje, gdy oglądałem kolejne odcinki pierwszego sezonu „Opowieści Podręcznej” – w Stanach zaczynała się wtedy pierwsza kadencja Trumpa, który łamał zasady i mianował kolejnych ultrakonserwatywnych sędziów do Sądu Najwyższego. W Polsce zaś PiS wprowadzał swoją wersję zaściankowego konserwatywnego zamordyzmu i dyktatury ciemniaków, opakowanej w banknot 500 zł, którym próbowano zatkać ludziom usta.
Właśnie wtedy obrazki pokazujące, jak rozpoczynał się Gilead – miały dziwnie proroczy, gorzki posmak i wywoływały ciarki na placach. Czy kuriozalny atak europosła Brauna na ginekolożkę ze szpitala z Oleśnicy nie wydaje wam się pasować do układanki? Może jesteśmy na przedpolu kolejnego historycznego momentu, gdy Gilead jest gdzieś blisko, ale jeszcze można go powstrzymać.

Ci wszyscy, zakompleksieni mali faceci – te Czarnki, Mentzeny, Bosaki, Ziobry, Kaczyńskie i Brauny tego świata – nie odnajdują się w rzeczywistości, w której kobiety nie mają obowiązku ich czcić, hołubić, prasować ich kalesonów i gotować im obiadów.
Oni bardzo chętnie wprowadziliby taki nasz mały, swojski polski Gilead, gdyby tylko mogli! A przecież pierwszy krok już zrobili z pomocą swojej kiepskiej, blond-wersji Ciotki Lydii – tej kucharki Komendanta Kaczyńskiego, ex-szefowej żałosnego para-trybunału. Uważajcie więc, na kogo oddacie głos w zbliżających się wyborach…
Ogólna ocena serialu OPOWIEŚĆ PODRĘCZNEJ (The Handmaid’s Tale) w skali 1-10 (*gdzie 1 – dno/badziewie, a 10 – cud/miód): 9
Lubisz mroczne dystopijne opowieści w stylu „Opowieści Podręcznej”? – Jeśli tak, to sprawdź poniższe seriale!

Dodaj komentarz