
Nowy serial „Rekruci” (ang. tytuł „Boots”), który szybko wylądował na #3 miejscu najpopularniejszych produkcji Netflixa w Polsce, to klasyczna historia z gatunku „fish out of water”, w której główny bohater – Cameron Cope (Miles Heizer) – zostaje wrzucony w nieprzyjazne środowisko i musi nauczyć się w nim przetrwać. W tym przypadku mówimy o cherlawym geju w Ameryce lat 1990-tych, który za namową swojego jedynego przyjaciela zaciąga się do piechoty morskiej i trafia na mordercze wstępne szkolenie rekrutów, gdzie jego wyobrażenie o sobie samym, o przyjaźni łączącej go z kumplem Rayem oraz jego nastawienie do grupy rówieśników, z którą przyszło mu ćwiczyć, poddane zostaną kompleksowej próbie charakteru.
Z geja do bohatera, czyli ozdrowieńczy efekt szkolenia w marines?
Jest rok 1990, Cameron Cope (Miles Heizer) ma 18 lat, jest ukrywającym się w szafie gejem-prawiczkiem i kończy liceum, ale nie ma sprecyzowanego planu na przyszłość. Dodatkowo jest prześladowany przez rówieśników, ignorowany przez własną matkę, więc gdy jedyny przyjaciel – zafascynowany karierą militarną Ray McAffey (Liam Oh) proponuje, by Cameron skorzystał z programu poleceń i razem z nim zaciągnął się do piechoty morskiej, to Cameron – mimo oczywistych obaw – w końcu zgadza się.

Akcja serialu w ekspresowym tempie przenosi się do jednostki wojskowej, gdzie młodzi rekruci z różnych stron Ameryki, z różnych grup etnicznych i klas społecznych zostają skoszarowani i poddani ostremu wstępnemu treningowi, którego celem jest odsianie „słabych ogniw”.
Rekruci muszą biegać, podciągać się, robić pompki, pokonywać wymyślne tory przeszkód. Dodatkowo są szkoleni w bezwględnym posłuszeństwie wobec swoich instruktorów, w charakterystycznym odpowiadaniu na rozkazy i pytania (mówienie o sobie w trzeciej osobie „Rekrut chciałby coś tam”), ale również w historii amerykańskiej wojskowości oraz w odpowiedzialności za grupę i „współbraci” z oddziału. Wszystko to znamy i widzieliśmy już nie raz w licznych amerykańskich filmach pokazujących kulisy amerykańskiej armii.

To co jest wyjątkowe w „Boots” to osoba Camerona jako naszego przewodnika – wiemy, że jest gejem, że jest dość słaby fizycznie i znalazł się tam głównie dla swojego przyjaciela. Z oczywistych względów zaczynamy mu kibicować, obserwując jego stopniową przemianę i sposób w jaki nawiguje po tej „ścieżce zdrowia”, jaką urządzają mu koledzy i instruktorzy. Aby dojrzeć do roli żołnierza „marines” Cameron musi zawalczyć o siebie i odseparować się od przyjaciela Raya. A kluczową rolę w tym dojrzewaniu Camerona odegra wymagający nowy instruktor.
Przekrój społeczny w amerykańskiej armii u progu nowego millennium
Na czele jednostki, do której trafia Cope stoi pierwsza ówcześnie kobieta dowódca – kapitan Denise Fajardo (Ana Ayora), a wśród trenerów mamy też czarnoskórego sierżanta McKinnona (Cedrick Cooper). Oczywiście główna uwaga zostaje skierowana na nowy nabytek – sierżanta Sullivana (Max Parker), który wygląda jak idealny amerykański żołnierz z plakatu – muskularny, smukły, gładko wygolony, w idealnie dopasowanym mundurze i błyszczących butach, a jednak skrywa tajemnicę, która może w każdej chwili przekreślić całą jego – znaczoną sukcesami – karierę…

Na początku wydaje się, że Sullivan chce skłonić Camerona, żeby sam zrezygnował i odszedł z jednostki, ale stopniowo okazuje się, że tak naprawdę „pilotuje” chłopaka, by stał się w pełni samodzielny i niezależny. W finale Sullivan wyznaje, że w pewnym sensie zobaczył w Cameronie samego siebie sprzed paru lat, gdy sam jako chudzielec nie spełniał kryterium minimalnej wagi, by zostać przyjętym do marines.

W samej jednostce dostajemy pełny przekrój etniczno-społeczny – mamy czarnoskórych, zarówno z dołu drabiny społecznej, jak i wywyższającego się czarnego studenta, mamy świeżych imigrantów z Karaibów, którzy swoją służbą w armii próbują wpisać się w tkankę amerykańskiego społeczeństwa, mamy szeregowego Slovacka (Kieron Moore) – prostego i nieokrzesanego – którego przełożeni nazywają „polaczkiem”, choć faktycznie ma czeskie pochodzenie. No i mamy Raya McAffeya – przyjaciela Camerona – który mimo bycia najbardziej sumiennym i zaangażowanym rekrutem, ciągle musi się mierzyć z uprzedzeniami rasowymi wynikającymi z jego azjatyckiego pochodzenia ze strony matki.

Tuż przed ukończeniem kursu, do jednostki przyjeżdża niesiona wyrzutami sumienia matka Camerona. Barbara Cope (Vera Farmiga) wyjawia Kapitan Fajardo, że w przeszłości sfałszowała akt urodzenia syna i tak naprawdę Cameron nie ma jeszcze ukończonych 18 lat, a zatem bez zgody matki nie może przebywać w wojsku. Cameron dostaje więc szansę na bezproblemowe opuszczenie obozu rekrutów, ale szansa ta przychodzi za późno i chłopak ją odrzuca, a matka godzi się z jego decyzją. Cameron cieszy się już wtedy akceptacją grupy, a dodatkowo znajduje w osobie nowego w jednostce Jones’a (Jack Cameron Kay) kogoś nadającego na tych samych falach…
W czasach, gdy doktryna „Don’t ask, don’t tell” jeszcze nie obowiązywała…
Motyw niepasującego do armii, przypadkowego rekruta nie jest nowym wynalazkiem – w 1980 roku dużą popularność zdobył komediowy film „Szeregowiec Benjamin” (Private Benjamin) z Goldie Hawn w roli młodej Żydówki, która po tragicznej śmierci męża w dniu ich ślubu, decyduje się zostać rekrutką, by zyskać „nową rodzinę” i zapomnieć o osobistej tragedii. Serial „Rekruci” powstał z kolei na motywach z pamiętnika „The Pink Marine” Grega Cope’a White’a.

Dziś kobiety w armii nikogo już nie dziwią, wydawałoby się, że geje również nie powinni – po tym gdy w USA w 1993 r. przyjęto oficjalną doktrynę „Don’t ask, don’t tell” (DADT) osoby homoseksualne mogły służyć w armii, jeśli tylko nie dokonywały coming-outu. Serial „Rekruci” rozgrywa się jednak w roku 1990 (wiemy to, bo w ostatnim odcinku dowiadujemy się o ataku Iraku na Kuwejt, który nastąpił w sierpniu 1990 r.), a więc w czasach, gdy wystarczył cień podejrzenia, by zostać w niesławie wydalonym z armii. Nie dziwi więc strach w oczach sierżanta Sullivana, gdy wokół jego odejścia z jednostki w Guam zaczyna się toczyć dochodzenie. Kolejne retrospekcje ujawniają do czego doprowadził Sullivana strach przed byciem „zdemaskowanym” i jaką cenę zapłacił jego kochanek z Guam.

Zasada DADT – zmuszająca gejów i lesbijki do ukrywania się – obowiązywała aż do 2011 r., gdy Prezydent Obama w końcu doprowadził do jej zniesienia. Obecnie osoby LGBT mogą otwarcie służyć w amerykańskiej armii bez obawy o wydalenie z powodu orientacji. Dochodzą jednak sygnały, że nowa administracja Trumpa może i w tym obszarze szykować cofanie zegara do czasów słusznie minionych. Dotknęło to już osoby transpłciowe, które mają być usuwane z armii. Pytanie więc, czy historyczna rzeczywistość ukazana w „Rekrutach” nie stanie się wkrótce nową-starą teraźniejszością w amerykańskich siłach zbrojnych?

Na razie nie mamy jeszcze potwierdzenia, czy Netflix zamówi sezon 2 serialu „Boots”, choć biorąc pod uwagę wysokie oceny i popularność jaką „Rekruci” zdobyli na całym świecie, jest na to spora szansa…
Ogólna ocena serialu REKRUCI (Boots) w skali 1-10
(*gdzie 1 – dno/badziewie, a 10 – cud/miód): 7.5
Szukasz serialu z wątkiem LGBT? – Sprawdź poniższe tytuły.

Dodaj komentarz