
Nowy polski serial „Porządny człowiek” (ang. tytuł „A Decent Man”) na platformie MAX zaczyna się naprawdę obiecująco. Pod koniec pierwszego odcinka następuje zaskakujący twist, który otwiera przed bohaterem niezbadane nowe terytorium – może zanurzyć się w świecie występku i czystej zemsty, porzucając maskę „porządnego człowieka” lub cofnąć się i próbować załagodzić sytuację. Oczywiście jako widzowie wiemy, że dla scenariusza i całej tej historii cofnięcie się oznacza właściwie jej koniec. A zatem bohater musi brnąć w występku, ale styl w jakim to robi jest niezbyt przekonujący.
Ludzie nie są tacy, jak się wydają…
Szanowany kardiochirurg Paweł Prus (Krzysztof Czeczot) z pozoru wiedzie idealne życie typowego przedstawiciela wyższej klasy średniej. Elegancki, przestronny dom, duży samochód, dobra praca z widokiem na awans na ordynatora chirurgii oraz rodzina – żona Anna (Magdalena Czerwińska) robiąca biznesową karierę i nastoletni syn Jasiek.
Gdy Jasiek zostaje brutalnie pobity w szkole przez Arka Boreckiego (Konrad Kąkol), kolegę z klasy, dr Prus zaczyna drążyć przyczyny tego zajścia. Pragnie, by Arek wykazał skruchę i przeprosił jego syna, ale nastoletni oprawca okazuje się całkowicie pozbawiony wyrzutów sumienia.
Wydarzenia wymykają się panu doktorowi spod kontroli. Nie będę tu opisywał kluczowej sceny, ale rezultat jest taki, że dr Prus uprowadza i zaczyna więzić Arka w leśnym domku, „wypożyczonym” od kolegi z pracy. Oczywiście porwanie nastolatka, który brutalnie pobił jego syna można jakoś uzasadnić – tym bardziej, że dochodzi do niego w dość specyficznych okolicznościach, ale już przeciągające się przetrzymywanie chłopaka wskazuje na powstanie dziwnej relacji pomiędzy porywaczem a porwanym.

Jak by tego było mało, Paweł zaczyna spotykać się z matką Arka, prawniczką Kamilą Borecką (Agnieszka Żulewska). Początkowo może po to, by zbadać, na ile kobieta szuka syna i by przekonać ją do wersji, że Arek wyjechał do jej byłego męża, z którym Kamila nie utrzymuje kontaktu. Jednak na tym się nie kończy, bo Paweł nawiązuje z kobietą romans, a nawet pomaga jej z drugim, niepełnosprawnym synem.
Jednocześnie od uwięzionego Arka wyciąga różne informacje na temat własnego syna. Okazuje się, że Jasiek nie jest lubiany w szkole, a dodatkowo ponoć handluje narkotykami. Co z kolei prowadzi Pawła do przetestowania na sobie substancji, którymi dealuje jego synek…
Jedno wydarzenie uruchamia lawinę innych
Beztroskie stabilne życie rodziny Prusów mogło sobie trwać w najlepsze. Paweł zapewne zostałby ordynatorem szpitala zgodnie z pierwotną wolą swojego mentora, profesora (Jerzy Skolimowski). Jego żona Anna – łebska baba – po fuzji sieci aptek, zarządzałaby aptecznym imperium, generując jeszcze większe przychody i zarabiając zapewne większe pieniądze niż jej małżonek. I tylko to nieszczęsne pobicie Jaśka, burzy ten perfekcyjny świat, bo niczym przewracająca się kostka domina, uruchamia cykl zdarzeń, które powodują rozpad tej z pozoru stabilnej konstrukcji.

Dobrym przykładem tego procesu jest podejrzenie pewnych finansowych nieprawidłowości przy przejęciu sieci aptek od szemranego biznesmena Adama (Marek Kalita). Gdy Prusowie grożą procesem sądowym matce Arka – Kamili Boreckiej, ta postanawia się bronić i z pomocą zaprzyjaźnionego policjanta znajduje haki na Annę. Raz rzucone podejrzenie ciężko zatrzymać, nawet gdy Paweł informuje ją, że pozwu nie będzie.
Zaraźliwa choroba wielu polskich seriali
Serial „Porządny człowiek” cierpi na tę samą chorobę, która trawi wiele polskich produkcji – mają fajny punkt wyjścia, ale niestety słabo zmapowany punkt docelowy i bohaterowie miotają się od lewa do prawa, a akcja grzęźnie w niedorzecznościach. Zamiast budować krzywą napięcia i zaangażowania widzów w górę, to w „środkowych” odcinkach napięcie siada, bo cały czas przecieramy oczy ze zdumienia nad kolejnymi niedorzecznymi pomysłami.
Ostatnio obserwowaliśmy podobne problemy w serialu „Czarne stokrotki” na CANAL+ czy nawet komediowej „Gąsce” na Amazon Prime.

Przedostatni, 5. odcinek na szczęście odbija nieco do góry. Autorzy skutecznie kumulują różne zdarzenia, które doprowadzają wreszcie do jakiegoś przełomu. Z jednej strony Paweł wyjawia swój występek przed Krystianem (Grzegorz Małecki), szwagrem, który jest policjantem. Ten sugeruje, że pozbycie się chłopaka przez sowicie opłaconych „profesjonalistów” to jedyny sposób uniknięcia dojmujących konsekwencji. Arek podsłuchuje tę rozmowę i postanawia się bronić – uderza Pawła łopatą w głowę…
Piszę tę recenzję nie znając jeszcze finałowego odcinka, ale z rosnącym przekonaniem, że właściwie z nikim w tej historii nie mam ochoty się identyfikować i nie bardzo rozumiem też motywacje głównego bohatera. Wprawdzie twórcy z uporem maniaka serwują nam „flashbacki” z dzieciństwa. W tych retrospekcjach dr Prus jako dziecko był traumatyzowany przez swojego ojca, który ponoć miał zaaranżować porwanie małego Pawła przez znajomego woźnego. Incydent ten miał w zamierzeniu ojca Pawła, zahartować go i uczynić „porządnym człowiekiem”. Brzmi trochę jak tani, psychologiczny bełkot i szczerze mówiąc wolałbym nie oglądać w tym serialu tak bzdurnych prób uzasadnienia bohatera.
Uważam, że sama sytuacja, która doprowadziła do „porwania” Arka jest bardzo sprytnie wymyślona i rodzi wiele pytań – to podstawowe: jak byś sam się zachował w takich okolicznościach? Jestem w stanie przyjąć, że jakiś procent populacji mógłby zachować się tak, jak Paweł. I nie potrzebuję do tego żadnych parapsychologicznych wyjaśnień z głębokiego dzieciństwa.
Ogólna ocena serialu PORZĄDNY CZŁOWIEK w skali 1-10 (*gdzie 1 – dno/badziewie, a 10 – cud/miód): 5.5

Dodaj odpowiedź do Serial „Znajomi i sąsiedzi” na Apple TV+, czyli jak bezrobotny finansista został złodziejem – SERIALOVO Anuluj pisanie odpowiedzi