SERIALOVO

, ,

Nadmiar tajemnic w Wałbrzychu, czyli recenzja serialu „Czarne stokrotki” na Canal+

Czarne Stokrotki, polski serial w gatunku mystery thriller, na Canal+, recenzja serialu

„Czarne stokrotki” to polski serial w gatunku mystery thriller, ale z elementami paranormalnymi – brzmi jak pewna recepta na klapę?

Najczęściej tak bywa, ale serial „Czarne stokrotki” – którego premierowe odcinki właśnie ukazują się co tydzień na platformie CANAL+ – ma w sobie to coś, że mimo iż duchy, zwidy i wizje to raczej nie moja bajka, to dałem się zaprosić do tego świata. Po pierwszych 4 odcinkach nie potrafię jeszcze stwierdzić, czy ta centralna „tajemnica” to coś sensownego, czy tylko przeskalowany scenariuszowy humbuk, który w pewnym momencie pryśnie niczym bańka mydlana. Byłoby miło, gdyby rozwiązanie zagadki było na tyle satysfakcjonujące, by przykryć pewien niesmak, jaki wywołują te paranormalne historie.

Bohaterowie Czarnych Stokrotek to pudełko czekoladek…

No taka bombonierka, jak ze słynnego zdania w „Forreście Gumpie” – jedni bohaterowie są samakowici, a inni – z jakimś chujowym nadzieniem. Są bowiem takie typy bohaterów, które w polskich serialach mocno już wyeksploatowano. No weźmy pierwszą z brzegu – naszą geolożkę Lenę (Karolina Kominek) – od początku wygląda jak „copy & paste” postaci hydrolożki Jaśminy Tremer (Agnieszka Żulewska) z serialu Netflixa „Wielka woda”. A zapewne Jaśmina też nie była jedyną taką bohaterką – charakterystyczne cechy: kobieta-naukowiec, zaniedbała lub wręcz porzuciła własne dziecko, by rywalizować z facetami w męskiej dziedzinie, a teraz próbuje z trudem odbudować relację.

Z kobiecych postaci niewątpliwie ciekawość wzbudza lokalna dobrodziejka i bizneswoman Marta Czarnecka (Edyta Olszówka), która stosuje jakąś przedziwną terapię, by zajść w ciążę i z pewnością ma sporo do ukrycia, a Edyta Olszówka chyba nie miała jeszcze okazji by stworzyć taką ciekawą, wyrazistą kreację w polskim serialu premium.

Tomasz Schuchard to świetny aktor, ale od kiedy przybrał na wadze, to zaczął grać takie podobne postaci, że mam czasem wrażenie, że w każdym kolejnym serialu jest jakiś przysadzisty, sterany życiem gość, którego gra właśnie Schuchard. To nie jest zarzut do aktora – ale może osoby od castingu zaproponowałyby wreszcie Panu Tomkowi jakąś rolę w kontrze do tej „szufladki”?

Dawid Ogrodnik – w Stokrotkach jako aspirant Rafał Nieć – na ogół gra takiego poczciwego „brata łatę” i tu też tak jest, ale przynajmniej wyróżnia się tym, że jest gejem, choć takim mocno „straight-acting”, czyli udającym „macho”, choć cierpi na klaustrofobię. No bo wiadomo – w małomiasteczkowej, wałbrzyskiej policji miałby ciężko, gdyby zrobił coming-out.

Recenzja serialu "Czarne stokrotki", polski serial Canal+, główni bohaterowie

Turystyczna promocja Wałbrzycha i okolic…

Wałbrzych to miasto, które dla większości osób z innych rejonów Polski nie kojarzy się z niczym ciekawym. Oczywiście jest tam jeden z najpiękniejszych i największych polskich zamków Książ, ale poza tym – parę nieczynnych kopalni, bieda-szybów, zaniedbanych poniemieckich kamienic… i bieda, oj bieda że aż piszczy! Ten obraz jakże często malowały artykuły w gazetach i reportaże telewizyjne.

Czarne Stokrotki, Black Daisies, Karolina Kominek i Alicja Wieniawa-Narkiewicz

Serial „Czarne stokrotki” nie zrywa zupełnie z tym wizerunkiem bieda-Wałbrzycha, ale jednak pokazuje go w taki sposób, że miałbym tam ochotę się wybrać na jakiś długi weekend. Położenie geograficzne wydaje się naprawdę ciekawe i malownicze, a historia miasta – od średniowiecznej twierdzy przez wielki XIX-wieczny pałac z władającą nim piękną Księżną Daisy, przedwojenny Waldenburg, czyli przemysłowy ośrodek III Rzeszy, a w czasie wojny budowa tajemniczego, podziemnego Projektu Riese, który ponoć miał się stać jedną z głównych kwater Adolfa Hitlera. A do tego jeszcze uzdrowisko Szczawno-Zdrój i dostojne przedwojenne sanatorium…

Polsko-czesko-niemieckie pogranicze i długi cień nazistów

„Czarne stokrotki” dość wyraźnie wykorzystują też przygraniczne położenie Wałbrzycha – do najbliższego czeskiego miasta jest jakieś 25 km. Ojcem geolożki Leny uczyniono więc jakiegoś zabawnego czeskiego hipisa.

Fantastycznie niewiarygodna jest scena, gdy Lena z ojcem wkraczają do urzędu miasta w jakimś malutkim czeskim miasteczku i próbują się dowiedzieć czegoś o mieszkańcach pewnej ulicy z czasów przedwojennych, a miła czeska urzędniczka z miejsca przynosi im kolejne księgi i dokumenty, jakby wszystkie papiery sprzed 80 lat mieli tam pod ręką w nietkniętym stanie.

Granica niemiecka jest nieco dalej od czeskiej, ale – no właśnie – Wałbrzych to przecież Waldenburg, niemieckie miasto, które dopiero po wojnie stało się Wałbrzychem (nazwa ta nigdy wcześniej nie funkcjonowała). Cień nazistów czujemy w tym serialu od razu – zaginiona córka Leny wymienia maile z jakimś tajemniczym Niemcem, który szuka „skarbów” po III Rzeszy. Tajemniczy Niemiec zamieszkuje zaś w ekskluzywnym sanatorium dobrodziejki Czarneckiej, która roztacza nad nim dyskretną opiekę.

A żeby koloryt etniczny miejsca jeszcze pogłębić ważną rolę w serialu odgrywa romska rodzina Kaliskich, z której wywodzi się Luka (Piotr Żórawski), kochanek dzielnego aspiranta Niecia.

Czarne Stokrotki, recenzja serialu canal+, Dawid Ogrodnik i Piotr Żurawski

Co z tą tajemnicą?

Serial rozpoczyna się z wysokiego C – z miejscowego przedszkola ginie grupa dzieci, wyprowadzona w bliżej nieznanym kierunku przez Adę, córkę Leny. Ale po tych 4 odcinkach mam jakieś takie uczucie, jakby zaginięcie tych dzieci w sumie nikogo nadmiernie nie interesowało. Akcja rozpływa się w tylu różnych kierunkach, że jako widzowie, co chwila jesteśmy kierowani na zupełnie poboczne tropy.

A to jakiś dziwny bezdomny za bardzo spoufala się z inną dziewczynką, a to nastoletni kumple Ady mają jakieś przygody w opuszczonej kopalni. A to właścicielka sanatorium wynajmuje jakiegoś gościa, żeby coś tam wysadził w podziemiach. No i zapomniałem dodać, że w „Czarnych Stokrotkach” pojawia się też Olaf Lubaszenko w roli – a jakże – tajemniczego dr Lubińskiego, który wykonuje dziwne zabiegi z użyciem węgla?

Tak więc tajemnica goni tu tajemnicę, a ta która wydawała się główna szybko staje się jedną z wielu. Mam przeczucie, że oryginalny pomysł wokół zaginionych dzieci wystarczał na 2-3 odcinki i scenarzyści (Agnieszka Szpila, Dominika Prejdova, Marcin Ciastoń, Katarzyna Tybinka) zaczęli mnożyć te poboczne wątki, by wypełnić aż 8 odcinków jakąś treścią. Po obejrzeniu wszystkich odcinków pozwolę sobie wrócić do tej recenzji i skorygować ją, jeśli moje wątpliwości okażą się błędne i scenarzystom uda się wszystkie te poboczne wątki zgrać w spójne i satysfakcjonujące rozwiązanie. Tego im życzę!


Ogólna ocena serialu CZARNE STOKROTKI w skali 1-10
(*gdzie 1 – dno/badziewie, a 10 – cud/miód):   6

Ocena: 6 na 10.


Odkryj więcej z SERIALOVO

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Odpowiedzi do „Nadmiar tajemnic w Wałbrzychu, czyli recenzja serialu „Czarne stokrotki” na Canal+”

  1. Fotograf

    Świetny artykuł. Jestem zachwycony, że znalazłem ten wpis. Wielu autorom wydaje się, że posiadają rzetelną wiedzę na ten temat, ale tak nie jest. Stąd też moje ogromne zaskoczenie. Czuję, że chyba powinienem wyrazić uznanie za Twoje działania. Zdecydowanie będę rekomendował to miejsce i regularnie tu zaglądał, żeby zobaczyć nowe posty.

    Polubienie

    1. SERIALOVO

      Dzięki za miły komentarz 🙂 Zapraszam do kolejnych wizyt i komentowania.

      Polubienie

  2. „Porządny człowiek” przekracza granicę występku w serialu MAX – SERIALOVO

    […] obserwowaliśmy podobne problemy w serialu „Czarne stokrotki” na CANAL+ czy nawet komediowej „Gąsce” na Amazon […]

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do Fotograf Anuluj pisanie odpowiedzi