
„Szaleństwo” to nowy 8-odcinkowy thriller Netflixa, który szybko trafił do TOP10 najchętniej oglądanych seriali tej platformy w Polsce i wielu innych krajach.
Muszę przyznać, że zwiastun tej produkcji przykuł moją uwagę i zachęcił, by ją obejrzeć. Ale czy było warto?
Dobre złego początki
Niestety „Szaleństwo” (oryginalny tytuł to The Madness) to ten typ serialu, który zaczyna się naprawdę całkiem obiecująco, ale im głębiej w las, tym gorzej. Otóż bardzo łatwo jest stworzyć intrygującą i jednocześnie przerażającą sytuację wyjściową dla bohatera, ale znacznie trudniej napisać sensowne i trzymające się kupy jej wyjaśnienie i rozwiązanie. I właśnie tu jest pies pogrzebany, a bardziej precyzyjnie – główny bohater, który grzęźnie w bagnie.
W pierwszym odcinku serialu „Szaleństwo” – który jest tak naprawdę jedynym wartym obejrzenia – poznajemy głównego bohatera. Muncie Daniels jest pisarzem, a przy okazji zaczyna robić karierę publicysty telewizyjnego w stacji informacyjnej CNN. Colman Domingo – grający Muncie’go – wypada naprawdę dobrze w roli wyluzowanego, zadowolonego z życia przedstawiciela amerykańskiej klasy uprzywilejowanej.
Jest trup, ale kto zabił?
Podczas krótkiego wypadu do domku w górach Poconos, Muncie przypadkiem znajduje poćwiartowane zwłoki tajemniczego sąsiada, z którym przelotnie minął się na drodze. Zaraz potem cudem unika śmierci ścigany przez domniemanych oprawców owego sąsiada. Żeby sprawy skomplikować, aby przeżyć Muncie musi zabić jednego z prześladowców… Ten fragment serialu nieźle trzyma nas w napięciu i cała sytuacja wydaje się wiarygodna.

W tym momencie autorzy scenariusza powinni mieć już jednak dobrze przemyślane, co dalej ma się wydarzyć z naszym dzielnym, choć nieco przerażonym bohaterem. Tymczasem następuje seria chaotycznych zdarzeń – w akcje wplątują się wszelkie możliwe służby i grupy ideologiczne: lokalna policja, FBI, dziennikarka lubująca się w teoriach spiskowych, biali suprematyści, lewicowi libertarianie walczący o prawo do noszenia broni (!?) – brakuje właściwie tylko UFO, żeby dopełnić pełnej palety opcji.

Na deser jeszcze okazuje się, że człowiek, który być może stoi za morderstwem mężczyzny w górach Poconos jest stałym bywalcem klubu dla swingersów… Tak, i wówczas nasz bohater prosi swoją ex-żonę, by poszła z nim i robiła za przynętę.
Istne szaleństwo tropów i walczących ze sobą stron
Tytuł tego serialu – The Madness – w sumie jest dość adekwatny, bo naprawdę stanowi dobre podsumowanie tego nieprawdopodobnego nagromadzenia niedorzeczności i zdarzeń w stylu „deus ex machina”. Na przykład, gdy bohater po kilku dniach bycia intensywnie poszukiwanym przez policję zbiegiem, w końcu oddaje się w ręce funkcjonariuszy i zaczyna zeznawać, to ni z gruszki ni z pietruszki, zjawia się agent FBI i załatwia mu wyjście na wolność… Ot taki to właśnie jest serial!
Ogólna ocena serialu SZALEŃSTWO (The Madness) w skali 1-10 (*gdzie 1 – dno/badziewie, a 10 – cud/miód): 4

Dodaj odpowiedź do „Cztery pory roku” w życiu trzech zaprzyjaźnionych par w serialu Netflix – SERIALOVO Anuluj pisanie odpowiedzi