
Serial medyczny „The Pitt” – którego II sezon liczący 15 odcinków można od stycznia oglądać na HBO Max – okazał się dużym sukcesem i zgarnął sporo nagród za swój I sezon (m.in Emmy i Golden Globe dla najlepszego serialu dramatycznego i najlepszego aktora – dla Noah Wyle’a). Okazuje się, że sprawne odkurzenie formatu zbliżonego do kultowego „Ostrego dyżuru” nadal może porwać widzów. W końcu rzadko mamy okazję zajrzeć za kulisy szpitala, zobaczyć z taką szczegółowością, jak realnie wygląda codzienna praca lekarzy i pielęgniarek. „The Pitt” niezwykle sprawnie łączy ekstremalne przypadki medyczne z tymi bardziej typowymi, czasem nawet banalnie śmiesznymi, bo w centrum stawia maksymalnie realistyczne ukazanie procesu obsługi pacjenta przyjmowanego na oddział ratunkowy. Jednocześnie „The Pitt” nie zapomina, że personel SOR-u to też ludzie mający swoje lepsze i gorsze chwile, problemy osobiste, ambicje, przemęczeni, skonfliktowani i pracujący w wiecznie niedofinansowanej branży, w której trzeba umieć zważyć różne racje.
Ostatni dyżur dr Robbiego przed długim, 3-miesięcznym urlopem…
W pierwszym odcinku II sezonu „The Pitt” widzimy, jak Dr. Michael „Robby” Robinavitch (Noah Wyle) mknie na wspaniałym motocyklu do szpitala na swój ostatni dyżur przed zaplanowanym już dłuższym urlopem. Ale jak pamiętamy, pierwszy sezon „The Pitt” odtwarzał godzina po godzinie właśnie jeden taki 15-godzinny dyżur, więc czujemy pismo nosem – na tym ostatnim dyżurze zapewne wydarzy się bardzo wiele i kto wie, czy na koniec dr Robby będzie miał jeszcze dość siły, by po nim wsiąść na swego mechanicznego rumaka, by pognać w stronę zachodzącego słońca.

Napiszę to od razu, żeby nikt nie miał wątpliwości – II sezon serialu „The Pitt” zasadniczo nie wymyśla niczego nowego, to powtórzenie punkt po punkcie formuły, która sprawdziła się w I sezonie, ale jednak zrobiono to jeszcze lepiej, mocniej, dosadniej, wybrano bardziej zaskakujące przypadki i bardziej drastyczne sceny. Pokazano widzom znacznie więcej krwi, uciętych kończyn, wnętrzności, skalpów… i jedną sklejoną na Superglue powiekę!

Istotna nowość to pojawienie się nowej postaci dr Baran Al-Hashimi (Sepideh Moafi) – nowej lekarz prowadzącej, która na czas urlopu dr Robinavitcha ma przejąć jego obowiązki w zarządzaniu SOR-em. Pojawia się już w pierwszym odcinku i próbuje w uporządkowany (także z wykorzystaniem aplikacji AI), metodyczny sposób ogarnąć chaos panujący na oddziale, czym raczej nie zyskuje zaufania Robby’ego. Tych dwoje będzie musiało na przestrzeni sezonu ułożyć swoje relacje i zaakceptować istotnie różniące się style zarządzania. Trzeba jednak przyznać, że obserwowanie, jak między dwójką lekarzy prowadzących iskrzy, ale jednocześnie jak dr Al-Hashimi – jak to kobieta – stopniowo koryguje swoje zachowanie i dopasowuje się do specyfiki oddziału – jest naprawdę wciągające.
Nieprzeciętna precyzja i uważność w pokazywaniu procedur medycznych
Serial „The Pitt” zyskał wiele pozytywnych ocen ze strony środowisk medycznych za to, jak wiernie oddaje pracę lekarzy, jak precyzyjnie pokazuje różne procedury medyczne, a jednocześnie edukuje widzów w rozpoznawaniu symptomów różnych schorzeń. II sezon tylko potwierdza, że twórcy „The Pitt” bardzo dbają o detale, a aktorzy genialnie weszli w swoje role.

W II sezonie mamy m.in. okazje zobaczyć pokazaną od początku do końca, z drobiazgową szczegółowością obdukcję dziewczyny, która zgłosiła się na oddział twierdząc, że została zgwałcona. Szefowa pielęgniarek Dana Evans (świetna Katherine LaNasa) i debiutująca w roli pielęgniarki młodziutka Emma Nolan (Laëtitia Hollard), z dużym szacunkiem, delikatnością i wyczuciem przeprowadzają dziewczynę przez kolejne wymazy i procedury zbierania najdrobniejszych śladów gwałtu i przemocy. A gdy u dziewczyny pojawiają się wątpliwości, czy zgłaszać sprawę na policję, pielęgniarki dają jej przestrzeń i czas, by przemyślała sprawę i podjęła dobrą decyzję.

Na oddział trafia też chłopak, który doznał obrażeń spadając przez świetlik podczas uprawiania parkouru. Młodzi rezydenci przez nieuwagę nie sprawdzą jego pleców. Okazuje się, że chłopak ma tam wbity głęboko duży odłamek szkła. Niefrasobliwy student medycyny postanawia odegrać bohatera i usuwa odłamek, czym doprowadza do poważnego, zagrażającego życiu chłopaka krwotoku. Na szczęście na czas zjawiają się bardziej doświadczeni lekarze, ratują sytuację i instruują studenta, by nigdy pochopnie nie usuwał przedmiotów wbitych głęboko w ciało.
Szokujące sceny i osobiste dramaty w II sezonie „The Pitt”
II sezon „The Pitt” to oczywiście kolejna dawka medycznych dramatów, z którymi lekarze muszą jakoś żyć, choć trudno przejść wobec nich obojętnie. Przez kilka odcinków obserwujemy powolną agonię i odchodzenie kobiety w ostatnim stadium raka. Otoczona przez rodzinę – męża i nastoletniego syna oraz swoich rodziców, kobieta nie może otwarcie powiedzieć, że chciałaby już zakończyć swoje życie, które na tym etapie choroby sprowadza się do niekończącego się bólu. Czuje presję rodziny, by udawać, że nadal walczy, choć najchętniej skorzystałaby z opcji eutanazji, gdyby takowa oficjalnie istniała. Lekarze zwiększają jej dawki najmocniejszych środków przeciwbólowych, ale jest to balansowanie w szarej strefie – na cienkiej granicy między życiem, świadomością i śmiercią.

Na oddział trafia także ekstremalnie otyły pacjent, który nie potrafi nawet dokładnie powiedzieć, ile waży. Stanowi to duże wyzwanie, bo nawet wykonanie prześwietlenia jest niemożliwe i trzeba go przewieźć w tym celu do innego szpitala, a rozważany jest także miejscowy ogród zoologiczny z racji posiadania urządzeń dostosowanych do takiej wagi. Studenci medycyny na tym przypadku muszą nauczyć się delikatności i wyczucia, by nie obarczać pacjenta winą za otyłość, która jest także chorobą.

Dwudziestolatek zostaje przywieziony przez karetkę w stanie maniakalnym, po tym, jak zaatakował rówieśników w uniwersyteckiej bibliotece. Jego siostra oraz rodzice utrzymują, że chłopak zawsze był spokojny i nigdy nie stwarzał problemów. Lekarze podejrzewają jednak, że cierpi na schizofrenię, która często ujawnia się właśnie w tym wieku. Rodzina odrzuca diagnozę, ale gdy okazuje się, że wujek chłopaka również miał podobne problemy, rodzina rozpoczyna powolny proces akceptacji i szukania pomocy.
Atak hakerski cofa „The Pitt” do epoki długopisów i papierowych formularzy…
Jak zwykle na ten jeden, felerny 15-godzinny dyżur „The Pitt” spadają wszystkie plagi egipskie. Mamy więc kolejny bardzo upalny dzień w Pittsburghu i na oddział ratunkowy zgłasza się wiele osób, które się odwodniły, przegrzały lub wręcz doznały udaru cieplnego. Mamy też dramatyczny przypadek matki, która przywozi dramatycznie rozgrzanego synka. Chłopiec bawił się w ogrodzie, ale później musiał schować się w samochodzie zaparkowanym przy domu i tam zasnąć. Matka znalazła go nieprzytomnego. Nie wiadomo, czy mózg chłopca – nawet jeśli przeżyje – nie doznał nieodwracalnych uszkodzeń. Kobieta dowiedziawszy się, co grozi jej synowi – spróbuje popełnić samobójstwo.

Mamy lokalne święto z fajerwerkami, które również dostarcza wielu pacjentów z obrażeniami – w tym jednego, któremu oderwało spory kawałek skalpa z czaszki. Z kolei w aquaparku uszkodzeniu ulega wysoka zjeżdżalnia, z której spadają ludzie… Jedna z ofiar w wyniku wypadku ma odciętą nogę, która może być jednak ponownie replantowana. Wreszcie najbliższy inny szpital – Westbridge Hospital – wprowadza kod czarny, co oznacza, że nie będzie przyjmował żadnych pacjentów i wszystkich przekierowuje do już zatłoczonego The Pitt.

Jednak ostateczny i najcięższy cios spada na oddział ratunkowy The Pitt, gdy okazuje się, że nastąpił atak hakerski na system informatyczny szpitala i dyrekcja podjęła decyzję o czasowym wyłączeniu sieci i komputerów. Oznacza to cofnięcie się do metod stosowanych ćwierć wieku wcześniej – elektroniczna tablica informacyjna przestaje wyświetlać leczonych pacjentów. Na jej miejsce zostaje sprowadzona klasyczna „white board” z flamastrami. Lekarze nie mogą już wpisywać swoich diagnoz i zaleceń na tabletach, a musza przejść na papierowe formularze. Dodatkowo w szpitalu trzeba zorganizować przepływ informacji – wysyłanie i odbieranie wyników badań etc. Szefowa pielęgniarka Dana Evans dzwoni po swoją starą koleżankę, która od lat jest już na emeryturze, by zgodziła się przyjść i pomóc ogarnąć chaos jaki zapanował na oddziale.

Geriatria okazuje się przyszłościową specjalizacją, która zostaje polecona rezydentce Dr. Samirze Mohan (Supriya Ganesh), która dobrze sobie radzi z pacjentami w wieku 70+. Na oddział trafia małżeństwo siedemdziesięciolatków po tym, gdy kobieta weszła pod koła samochodu prowadzonego przez męża. W sumie nie wiemy, czy to mąż nie zauważył żony, czy żona nie zauważyła cofającego samochodu męża. Grunt, że dr Mohan poświęciła czas, by zbadać także mężczyznę, który przyjmuje długą listę leków, które w połączeniu ze sobą mogą wywoływać różne skutki uboczne, wpływające także na zdolność do prowadzenia samochodu.
Ogólna ocena serialu THE PITT (sezon 2) w skali 1-10 (*gdzie 1 – dno/badziewie, a 10 – cud/miód): 8.5
Lubisz serial dramatyczne rozgrywające się w miejscu pracy bohaterów? – Sprawdź poniższe rekomendacje!

Dodaj komentarz