
Serial „Hijack” na Apple TV właśnie powrócił po ponad 2 latach przerwy z drugim sezonem, w którym Sam Nelson (Idris Elba) ponownie stanie naprzeciwko niebezpiecznych terrorystów i spróbuje ocalić wiele ludzkich istnień. „Hijack” to ciekawy przypadek serialu, którego polski tytuł został zmieniony między sezonami – pierwotnie na Apple TV występował on pod tytułem „W powietrzu”, ale wraz z pojawieniem się II sezonu, którego akcja rozgrywa się na ziemi, a częściowo nawet pod ziemią – serial przemianowano na „Porwanie”, czyli w miarę literalne tłumaczenie angielskiego tytułu. Niestety II sezon „Porwania” jest dużo mniej emocjonujący, a momentami – absurdalny i nieprawdopodobny.
Budowanie napięcia przed porwaniem pociągu metra
Muszę się przyznać, że I sezon serialu „Hijack” (W powietrzu / Porwanie, 2023) obejrzałem jednym tchem – mam jakąś słabość do dramatycznych historii rozgrywających się w samolotach. Jeden głupi wyskok na pokładzie rejsowego Boeinga czy Airbusa może przecież kosztować życie stu czy dwustu pasażerów. W I sezonie historia była pełna niespodzianek, zwrotów akcji i od pierwszego do ostatniego odcinka trzymała nas w napięciu.

II sezon „Hijack” zaczyna się obiecująco – minęło trochę czasu od dramatycznych wydarzeń w porwanym samolocie, akcja przenosi się do zimowego Berlina. Główny bohater, Sam Nelson (Idris Elba) spieszy się na jakieś spotkanie w brytyjskiej ambasadzie, wchodzi do berlińskiego metra przez budynek dworca Berlin Hauptbahnhof i wsiada do pociągu metra linii U5.

Równolegle dzieją się inne wydarzenia, których znaczenia jeszcze nie rozumiemy – była żona Sama, Marsha (Christine Adams), która mieszka teraz samotnie w niewielkim domku na odludziu w Szkocji – dostaje niespodziewane kwiaty. Tymczasem w Berlinie detektyw policji kryminalnej Zoran Beck (Dejan Bućin) wkracza do jakiegoś mieszkania i znajduje tam podrobione identyfikatory pracownicze U-Bahn. W tym samym czasie mężczyzna przebrany za pracownika technicznego metra wchodzi do tunelu linii U5… A w brytyjskiej ambasadzie, jej pracownica Olivia Thatcher (Clare-Hope Ashitey) pokazuje przedstawicielowi niemieckiego Ministerstwa Sprawiedliwości zdjęcie z kamery monitoringu w Hamburgu przedstawiające poszukiwanego przestępcę Johna Bailey-Browna, który brał udział w porwaniu samolotu w I sezonie „Hijack”.

Sam Nelson – który jedzie metrem do brytyjskiej ambasady na spotkanie z Olivią – również jest kłębkiem nerwów, gdy zauważa podejrzane zachowanie jednego z arabskich współpasażerów z bagażem. Sam alarmuje funkcjonariuszy i dochodzi do wyprowadzenia pasażera z pociągu i brutalnego przeszukania, które nie potwierdza podejrzeń Sama, ale jednocześnie stanowi świetny przykład, jak pochopnie oceniamy innych po powierzchownych cechach wyglądu i pochodzenia etnicznego.
Niespodzianki w labiryncie metra i w dyspozytorni U-Bahn
Pierwszy odcinek „Porwania” to przykład dobrego, choć nieco powolnego budowania napięcia. Wiemy już z pozostałych scen, że jakieś „czarne charaktery” knują coś w tunelach linii U5. Do pociągu linii U5, którym podróżuje Sam, wsiada szkolna wycieczka kilkunastu angielskich dzieciaków z wychowawcą, a poddenerwowany maszynista pociągu Otto Weber (Christian Näthe) bezskutecznie próbuje się skontaktować przez telefon z tajemniczym mężczyzną, który zniknął w tunelu U5.

W pociągu Sam zostaje zaczepiony przez gadatliwą, młodą Azjatkę – Mei Tan (Jasmine Bayes) – która kiedyś pracowała jako stażystka w jego firmie i teraz próbuje usilnie odnowić znajomość… Sam jednak zbywa ją, bo zauważa, że pociąg mija stację, na której powinien się zatrzymać.

Maszynista Otto podejmuje dziwną decyzję i ku zaskoczeniu pasażerów przejeżdża dwie kolejne stacje bez zatrzymywania się – pomimo wezwań ze strony młodej kontrolerki ruchu metra Clary Berger (Lisa Vicari). Następnie pociąg znika z interaktywnej, podświetlanej mapy linii metra, która góruje nad salą kontroli ruchu w berlińskiej U-Bahn. Okazuje się, że Otto przekierował pociąg na nieużywaną od lat, boczną odnogę linii. Tam pociąg się zatrzymuje, a do akcji wkracza Sam Nelson.

Cały czas podejrzewaliśmy, że w pociągu mogą ujawnić się jacyś terroryści – wyprowadzenie z pociągu podejrzanego pasażera na początku było tego dobrym przedsmakiem. Ale tego, że do kabiny maszynisty wkroczy prawy i uczciwy Sam Nelson oświadczając autorytatywnie, że porywa pociąg – tego zwrotu akcji raczej się nie spodziewaliśmy! Punkt dla twórców za zaskoczenie – choć porwanie pociągu bez żadnego narzędzia przymusu to naprawdę niezły wyczyn.
Tykająca bomba i niedokończone porachunki z poprzedniego sezonu
W sali kontroli ruchu U-Bahn zjawiają się szefowa berlińskiej policji federalnej Ada Winter (Christiane Paul), a także przedstawiciel brytyjskiego wywiadu Peter Faber (Toby Jones) i zaczynają się żmudne negocjacje z Samem, by uwolnił pasażerów pociągu. Od razu widać, że szefowa policji ma inne priorytety niż brytyjski szpieg, który ewidentnie wie więcej niż mówi i gra we własną grę. A tymczasem Sam odkrywa, że pod pociągiem ktoś umieścił tykającą bombę!

Porwanie pociągu berlińskiego metra – jako temat na II sezon serialu „Hijack”, którego I sezon pokazywał dramatyczną historię porwania samolotu pasażerskiego lecącego z Dubaju do Londynu – to nawet całkiem oryginalny pomysł na kontynuację tego formatu. Jednak obsadzenie w roli porywacza „dobrego bohatera” – mimo że początkowo wydaje się ciekawą odmianą – to im dłużej oglądałem ten sezon, tym bardziej czułem dziwny dysonans i sztuczność całej tej konstrukcji.

Przede wszystkim, problematyczna jest kwestia motywacji i zaangażowania bohatera w to, co robi. Wszystkie informacje, które mają go uwiarygodnić, podane są nam niczym prawda objawiona – za mało odkrywamy z faktycznej akcji. Równolegle rozgrywa się jakaś niezrozumiała historia na szkockim odludziu, gdzie wokół żony Sama zaczynają krążyć dziwne postaci – niewiele z tego łapiemy, ale czujemy, że kobieta jest zagrożona.
Absurdy w porwanym pociągu metra
Dowiadujemy się, że nastoletni syn Sama Nelsona został rok temu zamordowany, a Sam podejrzewa, że odpowiedzialny za to jest niejaki John Bailey-Brown (Ian Burfield) – mózg operacji porwania samolotu z I sezonu. Bailey-Brown nie został nigdy aresztowany, a Sam Nelson dostał cynk, że niedawno wjechał przez port w Hamburgu na teren Niemiec i chciał na spotkaniu w ambasadzie skłonić niemieckie służby do aresztowania Bailey-Browna. Ale co spowodowało tą nagłą decyzję, by wtargnąć do kabiny maszynisty? Jakiś szantaż – ale konkrety owiane są mgłą tajemnicy.

Jakkolwiek pomysł na porwanie pociągu metra wydaje się pozornie ciekawy i świeży, to ma on liczne ograniczenia – szczególnie jeśli porywaczem jest jedna, nieuzbrojona osoba. Metro to jednak zamknięty ekosystem znajdujący się pod kontrolą zewnętrznego systemu. Zachowanie pasażerów pociągu – którzy przez wiele minut zachowują wybitny spokój, gdy ich pociąg bez uzasadnienia mija kolejne stacje bez zatrzymywania się, zbacza z trasy, zatrzymuje w ciemnym tunelu, a maszynista pojawia się z krwawiącą raną na czole – jest nieprawdopodobne!

Przez długi czas pasażerowie mają też kontakt z internetem i odkrywają, że berlińskie metro zostało ewakuowane i zamknięte dla pasażerów, a mimo to nadal siedzą spokojnie i nikt nie reaguje. Dopiero około 4. odcinka rozpoczyna się faza, w której kolejni pasażerowie pociągu zaczynają podejmować różne działania – do kabiny maszynisty dobijają się kolejne osoby. W pociągu zaś ujawniona zostaje kobieta, która jest w posiadaniu pilota do bomby podłożonej pod pociągiem…
Ogólna ocena serialu HIJACK (Porwanie) w skali 1-10 (*gdzie 1 – dno/badziewie, a 10 – cud/miód): 6
Lubisz thrillery trzymające w napięciu od pierwszego do ostatniego odcinka? – Sprawdź poniższe seriale!

Dodaj komentarz