
Na szczyt listy najpopularniejszych seriali na polskim Netflixie w ostatnich dniach wskoczył 5-odcinkowy brytyjski serial „Wybór” (oryg. tytuł „Hostage”). Początkowo wydawało mi się, że może być to interesujący polityczny thriller – w stylu „House of Cards” czy „Dyplomatka” -zaglądający za kulisy władzy na samym jej szczycie. Wszak główną bohaterką jest tu ambitna nowa premierka Wielkiej Brytanii, Abigail Dalton (Suranne Jones). Niestety serial „Wybór” ulepiony jest z wielu mocno już zgranych schematów, ale największą jego wadą jest niska wiarygodność.
Zjednoczone Królestwo jako kraj upadły?
Wiele było doniesień, że po wyjściu z Unii Europejskiej w Wielkiej Brytanii pojawiały się problemy z zaopatrzeniem w różne produkty, ale chyba nigdy nie przybrały one tak dramatycznego charakteru, jak to ma miejsce w serialu „Hostage”. Otóż Zjednoczone Królestwo zmaga się z brakiem wielu kluczowych lekarstw – apteki świecą pustkami, a dzieci umierają matkom na rękach, bo te nie mogą wykupić podstawowych medykamentów.

l tu dzielna nowa premierka Abigail Dalton (Suranne Jones) ma plan, jak rozwiązać problem lekowy – chce poprosić o pomoc prezydentkę Francji – Vivienne Toussaint (w tej roli świetna francuska aktorka Julie Delpy – znana m.in. z ról w filmach „Trzy kolory: Biały” Kieślowskiego i „Europa, Europa” Agnieszki Holland), która właśnie przybywa do Londynu z państwową wizytą. Skojarzenia z postacią Marine Le Pen, która od lat aspiruje do wygrania wyborów prezydenckich, wydają się tu na miejscu.
Niestety Dalton wcześniej miała niepochlebną wypowiedź o politycznych poglądach Toussaint – które miały skręcać w skrajnie prawą stronę, mocno nieprzychylną dla migrantów. Teraz Abigail Dalton musi się ukorzyć i przeprosić za swoje słowa, licząc że to udobrucha Toussaint. Ale francuska polityczka postanawia wykorzystać słabość Dalton i domaga się niemożliwego – aby to francuskie wojska chroniły Wielką Brytanię przed napływem nielegalnych imigrantów (kto to wymyślił?!).

Przyznam, że ten jeden wątek – dwóch kobiet stojących na czele dumnych i rywalizujących ze sobą państw – które gotowe są pójść na różne kompromisy, by osiągnąć większe „dobro” wydał mi się celny. Wyobraźmy sobie teraz, że na tych stanowiskach byliby dwaj narcystyczni faceci z dużym ego – szansa na jakikolwiek kompromis niemal zerowa!

Już sam początek wizyty francuskiej pani Prezydent zostaje zakłócony informacją, że małżonek brytyjskiej premierki – pracujący w Gujanie Francuskiej w ramach misji „Lekarzy Bez Granic” – został uprowadzony, a porywacze domagają się dymisji Abigail Dalton. Wówczas dowiadujemy się, że sytuacja finansowa UK jest również bardzo opłakana i siły zbrojne zostały ograniczone do takiego poziomu, że nie są w stanie przeprowadzić żadnej akcji odbicia zakładników.
Jednym słowem, Wielka Brytania w serialu „Wybór” jawi się jako państwo upadłe – leki ratujące życie są nie do zdobycia, a w razie jakiegokolwiek niebezpieczeństwa, kraj jest bezbronny, bo budżet na utrzymanie armii okrojono do minimum.
Brytyjska premierka kontra francuska prezydentka
Odrzucając niedorzeczne i słabo umotywowane problemy Zjednoczonego Królestwa, relacja Abigail Dalton i Vivienne Toussaint jest tym, co utrzymało mnie przed telewizorem. Dalton pragnie uratować swojego porwanego męża, ale jednocześnie uważa, że nie wolno jej ugiąć się przed żądaniami porywaczy. W tej sytuacji jest znów skazana na błaganie francuskiej prezydentki o pomoc – by wysłała jednostkę specjalną i oswobodziła porwanych medyków.

Tu pojawia się nieco telenowelowy zwrot akcji – otóż okazuje się, że Vivienne Toussaint jest szantażowana kompromitującym video, na którym baraszkuje w łóżku z o wiele młodszym, przystojnym pasierbem – Matheo Lewis’em (Corey Mylchreest) – najstarszym synem z poprzedniego małżeństwa jej męża, medialnego magnata. A na horyzoncie już majaczy zbliżająca się kampania prezydencka, w której Toussaint zamierza się ubiegać o reelekcję – kobieta ulega szantażystom i w ostatniej chwili wstrzymuje akcję odbicia zakładników.

Obie kobiety zaczynają podejrzewać, że w ich otoczeniu działa kret, który wyprowadza kluczowe informacje. I tu twórcy wymyślili sobie szalone rozwiązanie scenariuszowe – otóż francuska Prezydent prosi brytyjską Premier, by ta „pożyczyła” jej jakiegoś zaufanego człowieka, który wykryje „kreta” wśród współpracowników Toussaint… Dezynwoltura, głupota, brak elementarnego researchu – nie wiem, co stało za tym pomysłem!?
Zamach stanu zorganizowany przez rozczarowanych wojskowych?
Nie wdając się w rozmaite – niezbyt błyskotliwe – meandry intrygi serialu „Wybór”, finalnie okazuje się, że porwanie w Gujanie Francuskiej, jak i szantażowanie francuskiej prezydentki to jedna wielka skoordynowana akcja rozgoryczonych brytyjskich ex-wojskowych. Abigail Dalton, która wcześniej pełniła funkcję wiceministry obrony, zaszła im za skórę i teraz postanowili przeprowadzić zamach stanu i odsunąć znienawidzoną polityczkę od władzy…

Najbardziej szalonym, choć widowiskowym, pomysłem scenarzystów serialu „Hostage” jest doprowadzenie do eksplozji laptopa w siedzibie premiera przy Downing Street 10. Nie wiem, czy to naprawdę realne, by ktoś tak po prostu wniósł do najpilniej strzeżonego budynku w UK laptop zawierający ukrytą bombę? – No ale tak czy owak, wybuch tejże bomby zabija jedyną charyzmatyczną postać, czyli francuską Prezydentkę.

Tymczasem spisek wojskowych, wspieranych przez Ministra Obrony przeradza się w regularny zamach stanu w Wielkiej Brytanii, a premier Dalton zostaje odsunięta od władzy. Nowy premier ogranicza swobody obywatelskie, znosi wolność słowa i zgromadzeń.
Happy End, który wówczas następuje jest tyleż sztuczny i komiksowy, co utwierdzający widzów w przekonaniu, że Wielka Brytania to kraj tak niestabilny, że może lepiej aktualnie omijać go szerokim łukiem.
Ogólna ocena serialu WYBÓR (HOSTAGE) w skali 1-10
(*gdzie 1 – dno/badziewie, a 10 – cud/miód): 5
Lubisz seriale zaglądające za kulisy polityki? – Sprawdź także poniższe tytuły!

Dodaj komentarz