
Jeśli podobał Wam się serial „Ted Lasso” na Apple TV, to jest duża szansa, że nowa produkcja tej samej platformy pt. „Mistrz kija” (ang. tytuł „Stick”) również przypadnie Wam do gustu. I nie dajcie się zwieść początkowemu wrażeniu, że to jakaś wsiowa historia na nutę country o przegranym życiowo mistrzu golfa, podana w pastelowych kolorach Amerykańskiego interioru, co zdaje się zwiastować nieco dziecinna, animowana czołówka. „Mistrz kija” w gruncie rzeczy z każdym odcinkiem zagłębia się coraz bardziej w emocje i uczucia bohaterów, pozwalając nam poczuć z nimi intymną więź i bliskość, a opowiada o stracie, przezwyciężaniu traumy i potrzebie bliskości, która może nas uratować nawet w najciemniejszym miejscu.
„Mistrz kija” – dramat w przebraniu sportowej komedii…
Przyznaję, że początkowo źle oceniłem ten serial. Obejrzałem jeden odcinek i wydał mi się zapowiedzią mocno sztampowej i przewidywalnej historii o człowieku, któremu nie wyszło w życiu – mimo że onegdaj dobrze się zapowiadał jako zawodowy golfista. Teraz stojąc u progu półmetka życia i finalizując rozwód z kobietą, którą nadal kocha, Pryce Cahill (Owen Wilson) desperacko chwyta się ostatniej szansy na odbicie się od dna. Tą ostatnią szansą jest młody chłopak – Santi Wheeler (Peter Dager) – który ewidentnie zdaje się posiadać tą wyjątkową smykałkę do kija golfowego, która kiedyś niemal zaprowadziła Pryce’a na sam szczyt…

Ponieważ golf nie jest dyscypliną, która kiedykolwiek wywoływała we mnie jakiekolwiek emocje, to szybko porzuciłem „Mistrza kija” na rzecz paru innych seriali. Jednak coś było już w tym pierwszym odcinku – jakiś smutek i desperacja w oczach Owena Wilsona, które nie dawały mi spokoju i grubo miesiąc po obejrzeniu tego pierwszego odcinka postanowiłem wrócić… i wsiąkłem. Pozostałe 9 odcinków „Mistrza kija” pochłonąłem w 3 wieczory.

Nie zrozumcie mnie źle – „Mistrz kija” nie jest jakimś wybitnym dziełem, to raczej produkcja spod znaku „feel good”, które w ostatecznym rozrachunku pozostawiają nas z nadzieją, że ludzie w gruncie rzeczy są dobrzy i jak się postarają, to są w stanie przezwyciężyć różne przeciwności losu. Ale dużym atutem tego serialu są świetnie napisani i zagrani bohaterowie, z których każdy mierzy się z jakąś mniejszą lub większą traumą, choć często na zewnątrz markują ten typowy szeroki, amerykański uśmiech. Golf jest w tym serialu dekoracją, oprawą scenograficzną – w praktyce tą samą opowieść można by osadzić w środowisku tenisistów czy łyżwiarzy figurowych, ale serial daje nam zrozumieć pewne uniwersalne reguły rządzące światem profesjonalnego, mocno skomercjalizowanego sportu, jakim jest golf.
Czy sukces w sporcie można osiągnąć na skróty?
Podobieństwo do serialu „Ted Lasso” skrywa się w tym, że mimo osadzenia w scenografii konkretnej dyscypliny sportowej, obie historie sprowadzają się do dobrego uchwycenia trudnej relacji mentor (trener) – uczeń (zawodnik) oraz prostego faktu, że bez wyczyszczenia swojego życia osobistego ze złych emocji i toksycznych relacji, trudno odnosić wielkie sukcesy sportowe. W obu serialach obserwujemy też dynamikę rozwijających się relacji w grupie, która z racji uczestniczenia w rozgrywkach (liga piłkarska w „Ted Lasso”, cykl turniejów golfowych w „Stick”) jest wystawiona na wzloty i upadki.

W „Mistrzu kija” kluczowa jest oczywiście relacja Pryce – Santi, ale gdy trener zauważa, że jego młody podopieczny nie chce słuchać jego rad, Pryce postanawia podejść Santiego sposobem. Pośrednikiem przekazującym wskazówki trenerskie Pryce ma być Zero (Lilli Kay) – osoba trans, w której Santi zaczyna się zakochiwać.
Santi oczywiście nie jest świadom podstępu, a układ początkowo działa świetnie, ale tylko do momentu, gdy Zero dowiaduje się o przykrych doświadczeniach Santiego z ojcem, który zawiódł jego zaufanie, bo całą swoją rodzicielską atencję warunkował sukcesami sportowymi. Zero przestaje współpracować z Prycem, pozwala Santiemu podejmować złe decyzje na polu golfowym, które oddalają go od sukcesu, na który wszyscy liczyli

Ostatecznie „spisek” Pryce’a i Zero wychodzi na jaw, a Santi jest zdruzgotany – zrywa z Zero oraz postanawia porzucić golf i wrócić z matką do rodzinnego miasteczka w Indianie. Pryce staje nad przepaścią – jego ostatnia szansa na odkupienie wymyka mu się z rąk, bo postanowił iść na skróty.
Na szczęście dla Pryce’a, Santi tak naprawdę kocha golf i pragnie odnieść sukces, więc gdy Pryce zjawia się na lotnisku, by błagać go o wybaczenie i danie drugiej szansy, to pomimo nieprzejednanej postawy swojej matki Eleny (Mariana Treviño), Santi decyduje się na wznowienie współpracy z Prycem.
Rodzicielstwo, strata i zaufanie – słowa klucze w „Stick”
Kluczem do zrozumienia historii Pryce Cahilla – golfisty, który w szczycie kariery był w Top 10 najlepszych zawodników tej dyscypliny, a później się rozsypał i skończył jako sprzedawca sprzętu golfowego – jest śmierć jego 7-letniego synka. Utrata dziecka pogrążyła Pryce’a w depresji i kosztowała go utratę żony i kariery. Swoją drogą to ciekawe, że utrata syna w wielu serialach pokazywana jest jako wydarzenie, które potrafi całkowicie zniszczyć ojca, a matki jakoś potrafią się otrząsnąć (podobny przypadek ojca można aktualnie oglądać w nowym serialu Netflixa pt. „Dzikość” (Untamed) z Erickiem Bana).
Teraz Pryce czasem wyobraża sobie, jakby mogło wyglądać jego życie, gdyby syn nadal żył i był rozrywkowym nastolatkiem, ale w praktyce rolę przyszywanego „syna” zajmuje Santi, co obrazuje scena, gdy razem świetnie się bawią ogrywając inną parę w pickelballa. Właśnie te parę chwil czystej wspólnej zabawy pozwala Pryce’owi zrozumieć, że relacja z Santim może być dla niego także czymś więcej niż tylko trenerską fuchą pozwalającą wyjść na finansową prostą.

Jedną z najjaśniejszych postaci „Mistrza kija” jest latynoska matka Santiego – Elena Wheeler (w tej roli genialna Mariana Treviño). Kobieta, która dla syna zrobi wszystko, ale jednocześnie nie jest jakąś tam kurą domową, która postanowiła zmonetyzować talent swojego dzieciaka. Elena studiowała ekonomię, którą była zmuszona zarzucić gdy wyszła za mąż i zaszła w ciążę, ale teraz mając w banku czek od Pryce’a na $100 000 snuje ambitne plany zainwestowania w pozyskiwanie helu, bo pracując wcześniej w sklepie z balonami zauważyła, że ceny tego gazu cały czas rosną, a jego zasoby się kurczą.

„Mistrz kija” ma bardzo klasyczną strukturę, w której obserwujemy, jak bohater pokonuje kolejne przeszkody, by osiągnąć swój cel – doprowadzić nastoletniego Santiego do sukcesu w zawodowym turnieju golfa. Gdy jest już bardzo blisko, zawiedzione zaufanie niweczy cały plan i Pryce stacza się znów na dno, ale jednak szybko ponownie zwiera szyki, odzyskuje wsparcie przyjaciół, by stoczyć ostatnią walkę – tym razem przeciwko staremu przeciwnikowi z przeszłości.

Clark Ross (Timothy Olyphant) to przeciwieństwo Pryce’a – wygląda jak model po czterdziestce, nienagannie ubrany człowiek sukcesu z garniturem białych zębów – talent może miał nieco mniejszy niż Pryce, ale potrafił tak zarządzić swoją karierą, by teraz zarządzać wielkim golfowym imperium i organizować kluczowy turniej dla profesjonalistów, na którym Santi ma zadebiutować. Wcześniej jednak Clark musi dać mu „dziką kartę”, a przecież nie zrobi przysługi dawnemu rywalowi – dlatego ekipa Santiego obmyśla wielopiętrową intrygę, by podstępem uzyskać to, czego pragną.

I wtedy oczywiście musi nastąpić ostatni kluczowy kryzys – otóż zjawia się toksyczny ojciec Santiego, Gary Wheeler (Mackenzie Astin), który na chwilę odzyskuje zaufanie syna i odsuwa Pryce od roli trenera, co oczywiście natychmiast odbija się na wynikach Santiego. Chłopak musi sam zrozumieć, komu może zaufać i dorosnąć emocjonalnie do tego, by odsunąć ojca na bok.
Wiemy już, że Apple TV+ zamówiło kolejny sezon serialu „Stick” i zdaje się, że Pryce Cahill może jednak wrócić do zawodowego golfa i zmierzyć się ze swoim podopiecznym w profesjonalnym turnieju…
Ogólna ocena serialu MISTRZ KIJA (Stick) w skali 1-10 (*gdzie 1 – dno/badziewie, a 10 – cud/miód): 7
Szukasz innych seriali w typie „feel good”? – Koniecznie sprawdź poniższe propozycje!

Dodaj komentarz