
„Langer” to kolejna serialowa adaptacja twórczości Remigiusza Mroza – tym razem wyprodukowana z dużym rozmachem dla platformy SkyShowtime. Ten 6-odcinkowy thriller kryminalny opowiada o przebiegłym, psychopatycznym seryjnym mordercy i tropiącej go zdeterminowanej prokuratorce. W roli tytułowej występuje Jakub Gierszał, a partnerują mu Magdalena Boczarska, Julia Pietrucha i Piotr Adamczyk. Czy „Langer” to udana próba stworzenia polskiego „Dextera”? Na pewno twórcy wrzucili do garnka właściwe składniki, niestety nie zachowali proporcji. W efekcie dostajemy serial, który w miarę dobrze się ogląda, ale pod warunkiem, że przymkniemy oko na wiele niedociągnięć, z których brak duszy i prawdopodobieństwa najbardziej drażnią.
Thriller z ambicjami psychologicznymi?
Od pierwszych minut serial „Langer” próbuje grać na dobrze znanych nutach. Piotr Langer (Jakub Gierszał) to przystojny, zamożny, wyrafinowany i zimny niczym kostka lodu seryjny morderca z wyraźnym „podpisem”. Każda kolejna ofiara Langera okazuje się być młodą kobietą, która odnajdywana jest naga, pozbawiona wnętrzności i elegancko zaszyta. Swoje krwawe rytuały przeprowadza w zakamuflowanej piwnicy, a tuszowaniem śladów po jego zbrodniach zajmuje się wierny szofer (Kamil Nożyński).

Mamy śledztwo prowadzone przez zdeterminowaną prokuratorkę Siarkowską „Siarkę” (Magdalena Boczarska), która nie zawaha się przekroczyć urzędowych ograniczeń swojej funkcji, by znaleźć jakiekolwiek dowody winy Langera i oskarżyć go o wszystkie niewyjaśnione śmierci pasujące do schematu.
I wreszcie mamy także Ninę Pokorę (Julia Pietrucha) – piękną femme fatale – zwerbowaną przez prokuratorkę, a raczej zmuszoną szantażem – która ma za zadanie zdobyć zaufanie Langera i dostarczyć dowody jego winy. Problem w tym, że do końca nie wiemy, czy Nina nie przeszła na złą stronę mocy, wchodząc w psychologiczną rozgrywkę z Langerem. W końcu wybrana została na podstawie swoich sadystycznych skłonności, które odziedziczył także jej nastoletni synek…

Twórcy nie ukrywają inspiracji – „Langer” chce być polskim odpowiednikiem „Dextera”, z domieszką „Hannibala”. Langer ma też w sobie coś z „Szakala” w swojej precyzji działania, schludności i podwójnym życiu. Niestety, zamiast twórczego przetworzenia tych wzorców, dostajemy raczej ich kalkę.
Kobiety w „Langerze” tylko potwierdzają negatywne stereotypy
Na pierwszy plan wysuwają się dwie kobiece postacie: prokuratorka Siarka (Magdalena Boczarska) i agentka Nina Pokora (Julia Pietrucha). Obie mają odegrać kluczową rolę w schwytaniu Langera, ale ich działania często balansują na granicy absurdu i bardzo niskiego prawdopodobieństwa.
Siarka to postać, która miała być silną, upartą kobietą w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Niestety, jej decyzje są chaotyczne, a metody pracy – nieprzemyślane, co naraża życie i zdrowie jej współpracowników. Jeszcze gorzej wypada Nina, która zostaje wysłana na misję uwiedzenia seryjnego mordercy bez sensownego zabezpieczenia. Już na samym początku młoda policjantka odgrywająca w tej szaradzie rolę asystentki Niny, zostaje uprowadzona z biura pod nieobecność Niny, by po jakimś czasie wypłynąć jako rzekoma ofiara przedawkowania narkotyków.

Relacja Niny z Langerem to szalona jazda bez trzymanki, w której jedno nieprawdopodobne wydarzenie pociąga za sobą kolejne, a całość bardziej przypomina kiepski romans z horroru klasy C, niż sensowną operację policyjną.
Do końca właściwie nie poznajemy prawdy o Ninie – dlaczego naraża własne życie w tej akcji? Dlaczego zabija jedną z dziewczyn więzionych przez Langera w jego piwnicy tortur – czy po to, by się uwiarygodnić, czy może z powodu własnych skłonności do przemocy i agresji? Doprawdy dziwna jest relacja Niny z jej byłym mężem – prokuratorem Paderewskim (Piotr Adamczyk), ale też matczyne relacje z synem, który okazuje się mieć zadatki na kolejnego Langera…

Jedynym jasnym punktem jest charyzma Pietruchy – jej magnetyzm i ekranowa obecność przywołują najlepsze bohaterki w typie femme fatale z czarnych kryminałów, grane przez takie gwiazdy jak Rita Hayworth czy Lauren Bacall.
Kim jest Langer? Portret psychopaty bez psychologii
Tytułowy bohater, grany przez Jakuba Gierszała, to postać, która miała być fascynującym studium zła. Niestety, Langer to bardziej figura niż człowiek – pozbawiony motywacji, historii czy głębi emocjonalnej. Jego zbrodnie są brutalne, klinicznie czyste, ale nie mają żadnego kontekstu. Nie wiemy, dlaczego zabija, co nim kieruje, ani co go ukształtowało – czy to może kolejny z tych nawiedzonych, moralizujących seryjaniaków, którzy utrzymują, że oczyszczają świat ze zdeprawowanych moralnie kobiet?

Mimo tych zarzutów, Jakub Gierszał wycisnął z tej roli tyle, ile sią dało! Jego bohater – mimo wielu deficytów – ma pewien mroczny magnetyzm, którym potrafi utrzymać naszą uwagę przez wszystkie sześć odcinków. Jego szarmanckość, wystudiowana flegmatyczność i ciepły niski głos dają idealny kontrast do krwawej natury, którą ujawnia w swojej piwniczce…
„Langer” bywa na bakier z logiką i prawdopodobieństwem
Największym problemem „Langera” jest jego scenariusz. Fabuła pełna jest dziur logicznych, a działania bohaterów często nie mają sensu. Autorzy podsuwają nam różne tropy, które później nie są rozwijane ani zamykane. Właściwie do końca nie wiemy, z kim trzyma Nina. Policja i prokuratura działają jak dzieci we mgle – nie potrafią sfingować nowej tożsamości dla swojej agentki, a tymczasem Langer odkrywa jej prawdziwe nazwisko po kilku kliknięciach w Google.

Wszystko to sprawia, że napięcie – tak kluczowe w thrillerze – zderza się z frustracją i niedowierzaniem widzów. Jak profesjonalna policja i prokuratura mogą działać w tak nieprzemyślany i amatorski sposób?! Myślę, że sam zarys pomysłu mógł być ciekawym punktem wyjścia do osadzonej nad Wisłą historii w stylu Hannibala.

Twórcy nie ukrywają swoich inspiracji – „Langer” chce być polskim odpowiednikiem „Dextera,” z domieszką „Hannibala”. Langer ma też w sobie coś z „Szakala” w swoim zimnym profesjonalizmie, precyzji działania, schludności i utrzymywaniu podwójnego życia. Niestety, zamiast twórczego przetworzenia tych wzorców, dostajemy raczej średnią kopię. A szkoda, bo potencjał był spory – szczególnie z racji dobrej obsady. Mimo wszystko, jeśli lubicie historie o seryjnych mordercach, to może nawet „Langer” przypadnie Wam gustu…
Ogólna ocena serialu LANGER w skali 1-10
(*gdzie 1 – dno/badziewie, a 10 – cud/miód): 5.5
Lubisz seriale o bezwzględnych i przebiegłych morderach oraz detektywach policji depczących im po piętach?
– Może zainteresuje Cię, któryś z seriali poniżej!

Dodaj komentarz