
Wielcy fani „Seksu w wielkim mieście” i tak będą oglądać serial „I tak po prostu” (ang. tytuł „And Just Like That”), bo to jednak kontynuacja losów trójki z czterech kultowych bohaterek oryginalnego serialu. Ja również oglądam, bo w zalewie thrillerów, dramatów, dystopijnych horrorów, to miałkie, podkoloryzowane życie nowojorskiej socjety podane w komediowym sosie stanowi jakąś odskocznię i niezobowiązujący „guilty pleasure”. Ale tym, którzy nigdy nie byli fanami Carrie, Mirandy, Charlotte i Samanthy, szczerze odradzam tracenie czasu na to bardzo niskokaloryczne danie serialowe, którego III sezon właśnie możemy oglądać na platformie MAX.
Zapętlona melodia „I tak po prostu”
Jeśli widzieliście choć jeden sezon serialu „I tak po prostu”, to tak jak byście widzieli wszystkie – naprawdę wygląda, jakby twórcy odgrywali tą samą melodię w kółko. Pięć uroczych pań w wieku okołoemerytalnym biega po Nowym Jorku w designerskich kreacjach i zależnie od swojej sytuacji życiowej – albo wciąż szukają prawdziwej miłości (Carrie, Meena i Miranda) lub próbują ogarniać kryzysy wieku średniego powiązane z nastoletnimi pociechami i/lub starzejącymi się małżonkami (Charlotte i Lisa).

Gdzieś w tym wszystkie nieco zagubił się wyróżnik „Seksu w wielkim mieście”, czyli przyjaźń czterech bardzo różnych kobiet, które – na przekór tym różnicom – trzymały sztamę, regularnie spotykały się na lunche i wspierały się w swoich życiowych bataliach. W „I tak po prostu” grono przyjaciółek się poszerzyło, ale i podzieliło. Często oglądamy równolegle rozwijające się „dwójkowe” relacje, o których główne bohaterki wzajemnie nie mają pojęcia.

Wyraźnie widać, że Carrie (Sarah Jessica Parker) ma najmocniejszą więź z Mirandą Hobbes (Cynthia Nixon), która z kolei skupiona jest na eksplorowaniu swojej niedawno odkrytej lesbijskiej natury. Z kolei Charlotte (Kristin Davis) koncentruje się na swojej nowej przyjaźni z Lisą (Nicole Ari Parker), bo obie są zaangażowanymi matkami dzieci, które chodzą do tej samej szkoły. Choć na horyzoncie pojawia się ciemna chmura – mąż Charlotte w tajemnicy informuje ją, że ma raka prostaty…

Carrie Bradshaw w poprzednich sezonach „I tak po prostu” skupiona była na prowadzeniu popularnego podcastu, ale pisała także autobiograficzną książkę, która miała jej pomóc uporać się z żałobą po śmierci Mr. Biga (Chris Noth). W III sezonie, Carrie zaczyna pisać powieść osadzoną w XIX-wiecznym Nowym Jorku, której bohaterka stanowi swoistego alter ego autorki i próbuje zdecydować, co dalej począć z jej dziwną relacją na odległość z Aidanem (John Corbett).
Seema Patel to całkiem dobra nowa Samantha
Brytyjska aktorka hinduskiego pochodzenia Sarita Choudhury (możecie ją kojarzyć m.in. z seriali „Homeland” oraz „Fallout”) dołączyła do obsady „And Just Like That” w połowie I sezonu w roli Seemy Patel – czołowej, nowojorskiej agentki nieruchomości, która pomaga Carrie sprzedać jej apartament, który dzieliła z Mr. Bigiem, a później znajduje dla niej nowy dom, który Carrie chce dzielić z Aidanem. Postać Seemy niewątpliwie sprawnie wypełniła lukę po nieodżałowanej Samancie Jones. Seema jest odważna, sexy, bezpośrednia, ma poczucie humoru i ten luz i czar, które onieśmielają prawie każdego.

Ale w gruncie rzeczy Seema – pomimo licznych kochanków – jest bardzo samotna i nie potrafi związać się na dłużej z żadnym z facetów, których przyciąga swoim orientalnym sex-appealem. Wydawałoby się, że chociaż jej pozycja zawodowa jest niezagrożona, ale nawet w Nowym Jorku kobiety mają pod górkę!
Właściciel agencji nieruchomości, której Seema jest gwiazdą, wbrew wcześniejszym obietnicom przekazania Seemie biznesu, dogaduje się z innym facetem. A Seema zostaje na lodzie – zamiast marzeń o przejęciu czołowej agencji, której poświęciła wiele lat swojej kariery, może albo pracować na sukces nowego właściciela albo odejść z klasą. Wybiera tę drugą opcję. Jednak rozkręcenie nowego biznesu to nie lekki kawałek chleba…
Dziwna miłość Carrie Bradshaw, czyli co z tym Aidanem?
Po śmierci Mr. Biga w pierwszym odcinku „I tak po prostu” twórcy sequela „Seksu w wielkim mieście” stanęli przed wyzwaniem, czym wypełnić pustkę po głównym amancie w życiu naszej modnej felietonistki. Po kilku niezbyt udanych romansach, zdecydowano się na odkurzenie nieco zapomnianej postaci Aidana. Jak się okazuje Aidan jest rozwiedziony, ma trzech synów i prowadzi nudne życie prowincjusza w jakimś zapomnianym zakątku Virginii.

W drugim sezonie relacja Carrie i Aidana przeżywa ekscytujący renesans, a bohaterka nawet zdecydowała się sprzedać swoje kultowe nowojorskie mieszkanko, w którym pisała na MacBooku te słynne felietony o seksie, bo Aidan miał złe wspomnienia z nim związane. Carrie kupuje wytworny apartament z ogródkiem w prestiżowej okolicy Gramercy Park i gdy już wita się z kotkiem, Aidan musi pilnie wracać do Virginii, bo jeden z jego synów miał wypadek…

Aidan informuje Carrie, że nie może na tym etapie życia zostawić synów bez wsparcia i prosi Carrie o odroczenie ich „romantycznego zejścia” o 5 lat, aż wszyscy synowie osiągną pełnoletniość. Przyznam, że naprawdę kawał odpowiedzialnego faceta z tego Aidana, ale przecież Carrie nie ma 25 lat, żeby czekać tyle czasu!
W III sezonie Carrie wykorzystuje pierwszą nadarzającą się okazję, by wpaść z wizytą do Virginii i niby przy okazji odwiedzić Aidana. Mimo pewnych perturbacji z jednym z synów Aidana, wydaje się, że Carrie jest na dobrej drodze, by przełamać 5-letnie embargo na miłość. Jednak ostatecznie widok karczemnej rodzinnej kłótni z udziałem Aidana, jego byłej żony i synów, stawia duży znak zapytania nad tą relacją. Do rangi symbolu niedopasowania Carrie i Aidana urasta pewien designerski stolik, który Carrie upatrzyła sobie, a Aidan zbył go jedną, negatywną emotką.

Carrie wraca do Nowego Jorku i nagle okazuje się, że piętro niżej wprowadził się nowy, nad wyraz wrażliwy na hałasy sąsiada. Duncan Reeves (Jonathan Cake) to angielski pisarz specjalizujący się w biografiach sławnych ludzi. Chodzenie po domu w absurdalnych szpilkach okazuje się więc być świetnym sposobem na szybkie poznanie nowego sąsiada, który wręcza Carrie najbardziej odrażający prezent „ever” – czyli miękkie papucie…
Ogólna ocena serialu I TAK PO PROSTU (And Just Like That) w skali 1-10 (*gdzie 1 – dno/badziewie, a 10 – cud/miód): 5
Szukasz lekkiego serialu komediowego na wieczór? – Sprawdź te tytuły!

Dodaj komentarz