SERIALOVO

, , , ,

Zemsta napędza akcję II sezonu „The Last of Us” na MAX

The Last of Us, serial MAX, sezon 2, recenzja SERIALOVO

Minęło już trochę czasu od premiery ostatniego odcinka II sezonu serialu „The Last of Us” na platformie MAX, a ja cały czas mam problem z dokonaniem uczciwej oceny tego, co zobaczyłem w całym II sezonie. Niewątpliwie „The Last of Us” to prestiżowa produkcja, w którą wpakowano duże pieniądze i to widać. Mam także wrażenie, że twórcy tego serialu mają nieco większą swobodę w budowaniu opowieści w taki bardziej filmowy niż serialowy sposób. Z drugiej jednak strony wiemy też, że ta swoboda jest ograniczona schematem gry, której serial jest adaptacją. Ale cały czas nie mogę zrozumieć, jak mając te wszystkie asy w rękawie, nakręcono tak nierówny i wytracający napięcie sezon. Z dwójki głównych bohaterów, których polubiliśmy w I sezonie, na placu boju pozostanie Ellie, która teraz jest bezmyślną, irytującą nastolatką odkrywającą swoją seksualność.

Po co komu ta zemsta po apokalipsie?

Na wstępie zaznaczę, że nie znam gry i nigdy w nią nie grałem – uważam także, że twórcy serialu powinni zapomnieć o tej grze po pierwszym sezonie. Gra jest grą, a serial to inny byt i powinien zyskać autonomię i rządzić się swoimi prawami dramaturgii. Autorzy powinni się skupić na budowaniu pełnokrwistych bohaterów i przestać odhaczać punkty ze scenariusza gry, bo to zdecydowanie nie służy temu serialowi!

recenzja serialu The Last of Us (sezon 2), na platformie Max, dramat postapokaliptyczny

Gdy po obejrzeniu II sezonu „The Last of Us” zadałem sobie pytanie, o czym to właściwie było? – To pierwsze słowo, które przyszło mi do głowy to zemsta. Tak, zemsta jest motywem przewodnim i motorem II sezonu. Najpierw jest to zemsta Abby (Kaitlyn Dever) i jej grupy, która niesiona pragnieniem zabicia Joela i pomszczenia śmierci ojca w masakrze w szpitalu świetlików, dociera do Jackson, Wyoming. Tam głupim zrządzeniem losu Joel (Pedro Pascal) ratuje Abby przed niespodziewanym atakiem hordy grzybo-zombie, by następnie na oczach bezsilnej Ellie (Bella Ramsey) zostać z zimną krwią zabity przez Abby.

Recenzja serialu "The Last of Us" (sezon 2) na platformie MAX, Pedro Pascal jako Joel

Ta brutalna i szokująca scena wieńczyła zaledwie 2. odcinek tego sezonu i zapewne wprawiła wielu widzów w osłupienie. Jak to? Zabili głównego bohatera? Ot tak po prostu i to jeszcze po tym, jak uratował Abby z śmiertelnego niebezpieczeństwa? – Wydarzenie to oczywiście okazało się sprężyną dla kolejnej, trwającej resztę sezonu zemsty, czyli misji Ellie – chcącej pomścić śmierć Joela i żądnej krwi Abby. Mimo wcześniejszych nieporozumień, jakie powstały między nadopiekuńczym Joelem a żądną samodzielności i swobody Ellie, teraz „przybrana córka” zrobi wszystko, by zemścić się za zabicie swojego opiekuna.

The Last of Us (season 2), serial MAX, recenzja, Abby zabija Joela (Pedro Pascal).

Wszystko to ma oczywiście psychologiczny sens, ale z drugiej strony, gdy wstawimy te wydarzenia w ramy postapokaliptycznego świata, w którym na każdym kroku czai się śmiertelne niebezpieczeństwo, a człowiek człowiekowi wilkiem… to czy ludzie nie skupiliby się raczej na własnym przetrwaniu, zaspokajaniu podstawowych potrzeb, a nie tułali się przez pół Ameryki w poszukiwaniu zemsty? Tym bardziej nie rozumiem jej, po tym jak Ellie poznaje całą prawdę na temat masakry w szpitalu.

Mogłoby być dużo straszniej, ale nie jest!

Od I sezonu nie przestaje mnie zadziwiać jeden aspekt „The Last of Us” – dlaczego napięcie i strach w tym serialu pojawiają się na krótkie chwile, a później zanikają często na całe odcinki? Mając do dyspozycji wałęsające się po świecie niestworzone ilości grzybozombiaków, oglądając „The Last of Us” często zapominamy o ich istnieniu. Realne ataki zdarzają się rzadko, choć przyznam, że ta wielka bitwa o miasteczko Jackson z drugiego odcinka robi wrażenie.

Recenzja 2 sezonu serialu "The Last of Us" na platformie MAX, maj 2025

Jestem ciekaw, czy też czujecie niedosyt tego napięcia i strachu? Dla mnie benchmarkiem jest tu serial „The Walking Dead” w pierwszych sezonach, gdzie w absolutnie mistrzowski sposób budowano postapokaliptyczne uniwersum i pokazywano rządzące nim prawa, ale ani na chwilę nie traciliśmy z oczu zagrożenia „szwędaczami”, którzy w każdej chwili mogli wyskoczyć zza rogu lub zwabieni hałasem zaatakować chaotyczną wielotysięczną armią.

The Last of Us (season 2), Max series, review of season 2

W „The Last of Us” zagrożenie znika nam z oczy czasem na długie minuty czy nawet całe odcinki. Gdy Ellie i Dina docierają do Seattle to wewnętrzne walki między siłami federalnymi a bojówkami są bardziej niebezpieczne niż zagrożenie grzybem… Z resztą serial „The Walking Dead” również stopniowo przenosił strach i zagrożenie z poziomu „zombie” na poziom „inni źli ludzie”. Finalnie zawsze okazuje się, że każdą zarazę można jakoś oswoić, odgrodzić, znaleźć antidotum. Niestety na innych ludzi, mających złe zamiary – nie ma dobrej recepty!

Miłość w czasach grzybo-zarazy…

Drugim wątkiem, który stanowi jakąś, wprawdzie cherlawą, ale jednak alternatywę dla zemsty, jest rodzące się uczucie między Ellie a Diną (Isabela Merced). Lesbijska relacja dwóch bardzo młodych bohaterek to ciekawy wątek, choć nie został on odpowiednio zbudowany. Uczciwie mówiąc, to został nam „wciśnięty” w pierwszym odcinku.

Zdecydowanie zabrakło pokazania, jak znajomość Ellie i Diny się zaczęła i stopniowo zacieśniała. Dlatego jako widzowie nie czujemy się jakoś emocjonalnie zaangażowani i nie kibicujemy tej dwójce tak, jak kibicowaliśmy Joel’owi i Ellie, których tworzącą się relację obserwowaliśmy na żywo przez cały I sezon.

The Last of Us, serial postapokaliptyczny na podstawie gry, MAX, kwiecień-maj 2025, recenzja serialu, Bella Ramsey

Lesbijska relacja Ellie i Diny to jedno, ale na deser dostajemy jeszcze nieplanowaną ciążę Diny potwierdzoną tuzinem pozytywnych testów ciążowych przypadkiem znalezionych w mocno przetrzebionej aptece. W pewnym sensie w II sezonie mamy do czynienia z trójkątem Ellie-Dina-Jesse. I znów, czyż ten trójkąt nie byłby ciekawy i rozwojowy, gdyby tylko autorzy dali mu szansę realnie zaistnieć? – Ale po co? Lepiej szybko uśmiercić postać Jesse (Young Mazino), którego Abby zabija w finałowym odcinku sezonu. A pomimo niewielkiej ekspozycji, Jesse zapisał się w sercach widzów, jako postać bezinteresowna, rozsądna i gotowa nieść pomoc – to on nie raz ocalił życie tej idiotce, Ellie.

Nie wiem, czy to był zamierzony motyw, ale II sezon „The Last of Us” to także opowieść o nastolatkach – o osobach w tym trudnym wieku, kiedy hormony często przejmują kontrolę i robimy mnóstwo ostentacyjnie głupich rzeczy. Może dlatego mój odbiór postaci Ellie jest tak negatywny, ale naprawdę kilkakrotnie miałem jej serdecznie dość i chętnie wymieniłbym jej życie za życie Joela czy Jesse. Oczywiście wiemy, że życie Ellie jest dużo cenniejsze (dla całej ludzkości), bo z racji swojej odporności na grzyba, może stać się „źródłem” przyszłej „szczepionki”…

Iluzje normalnego życia w Jackson, Wyoming

Te długie momenty wyciszenia i nieco nużącego „zwykłego życia” to przede wszystkim sceny rozgrywające się w granicach otoczonego murem obronnym niczym średniowieczny gród obronny miasteczka Jackson w Wyoming, w którym odnajdujemy Joela i Ellie na początku II sezonu. Bohaterowie zdają się prowadzić relatywnie normalne życie, a Joel nawet korzysta z usług pani psychoterapeutki (w tej roli świetna jak zawsze Catherine O’Hara, znana m.in. z serialu „The Studio”).

The Last of Us, sezon 2, recenzja serialu Max

Co ciekawe, mimo że system polityczny upadł, to w Jackson panuje swego rodzaju demokracja i najważniejsze decyzje zapadają na zebraniach rady miasta, która podejmuje decyzje w głosowaniu. Gdy Ellie próbuje przekonać mieszkańców do wysłania pościgu za Abby do Seattle, rada – kierując się racjonalnymi pobudkami – głosuje przeciw.


Ogólna ocena serialu  THE LAST OF US (sezon II) w skali 1-10
(*gdzie 1 – dno/badziewie, a 10 – cud/miód):   6.5

Ocena: 6.5 na 10.

Lubisz seriale pokazujące życie w postapokaliptycznym świecie? – Koniecznie sprawdź poniższe seriale!


Odkryj więcej z SERIALOVO

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.