SERIALOVO

„Tylko jedno spojrzenie” to koktajl niedorzeczności i płaskich bohaterów

Nie jestem czytelnikiem prozy Harlana Cobena, ale oglądałem większość wcześniejszych seriali Netflixa („W głębi lasu”, „Zachowaj spokój”, „Safe”, „The Stranger”, „Fool Me Once”), które były adaptacjami jego powieści. Nie miałem wielkich oczekiwań – wszystkie te seriale są z grubsza oparte na tym samym schemacie. Na ogół stanowią jednak dość sprawną, trzymającą odpowiednie tempo, fast-foodową rozrywkę, przy której można się zrelaksować po ciężkim dniu w pracy. Niestety nowy polski serial Netflixa „Tylko jedno spojrzenie” (ang. tytuł „Just One Look”) to wyjątkowo nieudana produkcja i to na wielu poziomach – kiepsko zagrana, słabo napisana, niewiarygodna w wielu aspektach i na deser opatrzona rozczarowującym zakończeniem.

Tajemnica pewnego starego zdjęcia

Jak w niemal każdej historii Harlana Cobena mamy tu osobę zaginioną – jest nią Jacek Ławniczak (Cezary Łukaszewicz), z pozoru szczęśliwy mąż i ojciec dwójki dzieci – a większość akcji skupiona jest na rozszyfrowaniu tajemnicy jego zaginięcia przez jego żonę Gretę (Maria Dębska).

Wyzwalaczem akcji jest stare zdjęcie, które Greta znajduje w paczce z odebranymi z zakładu fotograficznego świeżymi fotkami z rodzinnych wakacji nad morzem. Tajemnicze zdjęcie przedstawia kilka młodych osób, a jedna z nich wygląda zupełnie jak mąż Grety, ale z długimi włosami. Na zdjęciu jest także kobieta, której twarz została przez kogoś przekreślona flamastrem. Gdy Greta pokazuje zdjęcie Jackowi, ten zaprzecza by był na fotografii, po czym wychodzi w pośpiechu z domu i przepada bez śladu.

recenzja serialu "Tylko jedno spojrzenie" (Just One Look), Netflix, 2025, adaptacja powieści Harlana Cobena

Początek akcji – jak to u Cobena – ma ten „haczyk”, na który widzowie na ogół się łapią. Chcemy przecież rozkminić, o co chodzi z tym zdjęciem i dlaczego Jacek wybiegł tak nagle z domu. W międzyczasie dowiadujemy się także, że Greta w przeszłości została uratowana z tragicznego pożaru podczas dużego koncertu, który pochłonął setki ofiar, ale nie pamięta nic z tamtych wydarzeń. W pożarze zginął jej ówczesny chłopak, którego ojciec – milioner Karol Wespa (Andrzej Zieliński) – roztacza nad Gretą niezbyt dyskretną opiekę…

Mamy jeszcze prokuratora Gajewicza (Mirosław Zbrojewicz), który od jakiegoś więźnia dowiaduje się, że jego córka nie zmarła w wypadku drogowym, ale została celowo zamordowana. Gajewicz odwiedza Gretę i pokazuje jej identyczne zdjęcie do tego, które wyzwoliło zniknięcie jej męża.

Płascy bohaterowie jednej akcji

„Tylko jedno spojrzenie” to jeden z tych seriali, w których bohaterowie namnarzają się w tempie wykładniczym i nigdy nie wiadomo, którzy z nich zagoszczą na ekranie dłużej, a którzy okażą się tylko gwiazdami jednej czy dwóch scen.

Podstawowy problem to płaska, jednowymiarowa charakterystyka nawet tych najważniejszych postaci. O Grecie nie dowiadujemy się właściwie nic, co mogłoby ją przybliżyć i sprawić, by widzom na niej zależało. Podobnie z jej mężem Jackiem, który w teorii jest ofiarą brutalnego porwania i nam widzom powinno zależeć na jego odnalezieniu i uwolnieniu. Ale jest z tym średnio, bo w sumie nie wiemy, czy ten Jacek przypadkiem nie ukrywa czegoś i czy warto go aż tak żałować.

Postać Grety kojarzy mi się głównie z telefonowaniem do swojej przyjaciółki i proszeniem, by ta odebrała jej dzieci ze szkoły, bo ona ma coś pilnego do załatwienia. Już właśnie ta przyjaciółka – Kamila Sośnik (Marta Malikowska) – wydaje się ciekawsza, bo chociaż ma jakieś nietypowe „hobby” – otóż lubi podglądać atrakcyjną sąsiadkę i masturbować się w trakcie…

Odkryciem aktorskim serialu „Tylko jedno spojrzenie” jest dla mnie Mirosław Haniszewski, który wciela się tu w postać wąsatego porywacza i brutalnego zabójcy, niejakiego Machera. Przyznam, że dawno nie widziałem w polskiej produkcji tak dobrze zagranego czarnego charakteru, którego niemal każde pojawienie się na ekranie wywoływałoby gęsią skórkę. Haniszewski wygląda i zachowuje się jak postać wycięta z amerykańskiego serialu „Fargo”, ale działa w wielkim mieście, a nie na rozległych amerykańskich preriach, gdzie wiele można ukryć.

Tylko jedno spojrzenie (Just One Look), polski serial Netflixa, bohaterowie mężczyźni: Piotr Stramowski, Mirosław Haniszewski, Mirosław Zbrojewicz

Z kolei Piotr Stramowski jako piosenkarz Jimmy D., na którego koncercie doszło do tragicznego pożaru jest w tej historii kompletnie zbyteczny – pojawia się kilka razy, jest odstręczający i niczego nie wnosi. Podejrzewam, że w literackim pierwowzorze ta postać miała może jakiś sens, ale w serialu należało ją wyciąć, aby nie mnożyć niepotrzebnych bytów.

Piętrzące się niedorzeczności scenariuszowe

Mój zasadniczy problem z serialem „Tylko jedno spojrzenie” to jego niedorzeczność. Podejrzewam, że jakiś udział w tym miało przekładanie historii rozgrywającej się w USA na polskie warunki. Ale jak mam poważnie traktować sytuację, gdy w 2-milionowej Warszawie porywacz Jacka Ławniczaka, postanawia ukryć się w domu seksownej sąsiadki najlepszej przyjaciółki Grety Ławniczak?

Tytułowa piosenka „Tylko jedno spojrzenie” – hit Jimmy D., który stał się ponoć swego rodzaju hymnem po tragicznym pożarze – miała ponoć przynieść taaakie tantiemy i stać się przyczynkiem zabójstwa i podmiany tożsamości. Serio?

Tylko jedno spojrzenie, Netflix, recenzja serialu, polska produkcja 2025 r. Wespa (Andrzej Zieliński)

Jaki ekonomiczny czy inny sens dla kogokolwiek miałoby ochranianie Grety przez 24h przez kilku wynajętych ochroniarzy, kilkanaście lat po tragicznym koncercie przez ojca jej dawnego chłopaka?

Wreszcie magia Instagrama – Greta próbuje dowiedzieć się czegoś o prawniczce Sandrze Kowalskiej (Monika Krzywkowska), która broni mężczyzny skazanego za spowodowanie pożaru podczas pamiętnego koncertu. Przegląda konto Sandry na Instagramie i na jednym ze zdjęcia dostrzega na ścianie w tle fotografię, którą widziała wcześniej wśród pamiątek męża. Ot i zagadka rozwiązana – Sandra to chyba siostra Jacka. Im dalej w las, tym więcej takich telenowelowych rozwiązań tu znajdziecie.


Ogólna ocena serialu  TYLKO JEDNO SPOJRZENIE
w skali 1-10 (*gdzie 1 – dno/badziewie, a 10 – cud/miód):  4

Ocena: 4 na 10.


Odkryj więcej z SERIALOVO

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.