
Rhiannon Lewis (Ella Purnell) – bohaterka serialu „Złotko” (ang. Sweetpea) na SkyShowtime – to taka dziewczyna, którą ludzie niechcący potrącają na chodniku, a barman w pubie nigdy nie zauważa, że chciałaby coś zamówić. Jest po prostu niewidzialna – do czasu!
Gdy umiera jej ojciec, w Rhiannon zaczyna coś pękać. Jej starsza siostra – która także ją ignorowała – na pogrzebie informuje ją, że muszą sprzedać rodzinny dom, w którym Rhiannon mieszka. Ale o zgrozo, sprzedażą ma zająć się odnosząca sukcesy agentka nieruchomości. Agentką okazuje się być Julia – najbardziej znienawidzona koleżanka z liceum, która latami prześladowała Rhiannon w szkole, doprowadzając ją do nerwicy objawiającej się kompulsywnym wyrywaniem sobie włosów…
Lista potencjalnych ofiar gniewu Rhiannon jest długa…
Po obejrzeniu jednego odcinka tej historii wiemy już, że Rhiannon to typ kobiecego „nieudacznika życiowego”, który dodatkowo działa jak magnes i cały czas przyciąga osoby lubiące się na kimś wyżyć, by poczuć się ważnymi czy lepszymi.
Rhiannon ma więc długą listę osób, które zaszły jej za skórę – jedne bardziej, jak np. Julia, inne – mniej, jak kasjerka z lokalnego sklepu, która notorycznie ignoruje Rhiannon, bo zawsze rozmawia z kimś przez słuchawkę w uchu. Będąc ofiarą nękania miło jest pofantazjować o zemście na swoich „oprawcach”, ale Rhiannon w pewnym momencie wychodzi poza sferę fantazji. Po przypadkowym pierwszym morderstwie, w kolejnych aktach zemsty odkrywa dziwne ukojenie swoich lęków i traum, a jednocześnie zyskuje pewność siebie, poczucie własnej wartości i fizyczną atrakcyjność.

Lepiej nie mówcie na nią „Złotko”!
Scenariusze, w których ofiara sięga dna, a później wkracza na drogę zemsty i wymierza po kolei karę wszystkim, którzy ją skrzywdzili to stary i sprawdzony motyw. Takie historie na ogół dobrze się ogląda, bo naturalnie łatwo jest się zidentyfikować z bohaterem i poczuć satysfakcję z wymierzenia kary. Powieść „Hrabia Monte Christo”, francuski serial Netflixa „Lupin”, film „Kill Bill”, czy jakże prostolinijnie zatytułowany serial „Revenge” to dobre przykłady podobnego zabiegu.
W „Sweetpea” ten schemat zostaje jednak przełamany. Gdy Rhiannon nie udaje się zabić Julii i zaczyna ją więzić w swoim domu, odkrywa że jej szkolna prześladowczyni w gruncie rzeczy nie wiedzie tak idealnego życia, jak to zdawało się sugerować jej konto na Instagramie, a jej przystojny partner Marcus jest typowym męskim przemocowcem. Tak więc Julia – nr 1 na liście wrogów Rhiannon – zyskuje jej współczucie i nasza bohaterka modyfikuje swój pierwotny plan – kolejną, trzecią już ofiarą będzie Marcus.

Gdy ofiara zmienia się w myśliwego
Przyznam, że w pierwszej chwili miałem wątpliwości, czy wybór bardzo atrakcyjnej aktorki Elli Purnell (znana z serialu Yellowjackets) do roli dziewczyny będącej swego rodzaju „ofiarą losu” to dobra decyzja. Ella Purnell jest jednak bardzo przekonująca w tych początkowych scenach, gdy wszyscy ją lekceważą, ignorują lub wręcz poniżają, a później stopniowo zachodzi w niej przemiana.
Zmiany w życiu Rhiannon widać gołym okiem. Craig (John Pointing) i AJ (Calam Lynch) zaczynają rywalizować o względy nowej, wyzwolonej Rhiannon. Tymczasem jej mizoginiczny szef w lokalnej gazecie Norman (Jeremy Swift) – nierozważnie cały czas mówiący do niej per „złotko” – zgadza się awansować ją z recepcji na młodszego reportera. Niestety pewna młoda detektywka z policji badająca tajemnicze zabójstwa i zniknięcie Julii – Marina Farrar (Leah Harvey) – która zdaje się być lustrzanym odbiciem Rhiannon – wpada na jej trop.

Marina i Rhiannon nadają na tych samych falach „ofiary”, więc Marina szybko łączy kropki i domyśla się, że Julię mogła porwać właśnie upokarzana przez nią koleżanka ze szkoły. Jednak Marina jest „niewidzialna” dla swojej przełożonej, która ignoruje jej wkład w śledztwo i odsuwa od sprawy.
Gdy wydaje się, że życie Rhiannon może jakoś się ułożyć, nagle wypływa coś, co zmusza ją do kolejnego sięgnięcia po nóż, ale ten problem rozwiąże już w kolejnym sezonie…
Ogólna ocena serialu ZŁOTKO (Sweetpea) w skali 1-10
(*gdzie 1 – dno/badziewie, a 10 – cud/miód): 5.5

Dodaj komentarz