
Serial komediowy MAX „Życie seksualne studentek” doczekał się już trzech sezonów, a zatem musiał zyskać sympatię grupy docelowej.
Nie oznacza to jednak, że osoby, które mają na karku 30, 40, czy 50 wiosen nie będą się dobrze bawić. W końcu jest to taka komedia z gatunku „feel good” – trochę śmiejemy się z bohaterek, ale trochę też wraz z bohaterkami śmiejemy się z samych siebie lub ze wspomnień o tym, jacy byliśmy mając te osiemnaście czy dwadzieścia kilka lat.
Kusi prowokacyjnym tytułem, ale zatrzymuje widzów zupełnie czymś innym
Cztery atrakcyjne studentki pierwszego roku w prestiżowym Essex College rzeczywiście mają dość bogate życie seksualne. Choć jak to często bywa w młodym wieku jest ono źródłem zarówno uniesień, jak i różnych niedogodności w rodzaju np. chlamydii. Ale jako widzowie dość szybko orientujemy się, że w gruncie rzeczy to nie seks jest w centrum tej opowieści.
Twórczynią „The Sex Lives of College Girls” jest Mindy Kalling i to jest ważna informacja. Mindy Kalling to amerykańska aktorka i komiczka hinduskiego pochodzenia, która sławę zdobyła występując przez 8 sezonów w kultowym serialu „The Office” (amerykańska wersja) w roli Kelly Kapoor, a następnie stworzyła i wyprodukowała popularny sitcom „The Mindy Project”.
Ale to właśnie „The Office” jest tu dobrą referencją. Otóż to, co było największym magnesem tamtego serialu to świetnie napisani bohaterowie oraz żywe, autentycznie rozwijające się na przestrzeni kolejnych sezonów relacje, uczucia i emocje pomiędzy tymi bohaterami.
„Życie seksualne studentek” jest właśnie takim serialem. Początek jest trochę niemrawy i sztuczny, bo musimy lepiej poznać bohaterów, ale z każdym kolejnym odcinkiem coraz bardziej się wkręcamy w świat Kimberly, Whitney, Beli i Leighton. Szkoda tylko, że na początku 3. sezonu Leighton opuszcza Essex College i przenosi się na MIT, a jej miejsce zajmuje Kacey. Ta zamian w składzie nieco zaburza wypracowaną już „dynamikę” i ustalone relacje czterech współlokatorek.

Życie seksualne studentek to serial o „dorastaniu”?
Tak, uważam, że to jest poniekąd serial w gatunku „coming-of-age” – niby bohaterki ukończyły już 18 lat, ale w dzisiejszych czasach to przecież żadna cezura! Szczególnie 1. sezon, gdy dziewczyny po raz pierwszy przyjeżdżają do college’u, zachowują się trochę jak nastolatki, które wyjechały po raz pierwszy na wycieczkę bez nadzoru rodziców.
Niewątpliwie dorastanie w kontekście społecznym (relacje ze współlokatorkami) i uczuciowo-seksualnym (wchodzenie w nowe związki, rodzące się uczucia, a czasem po prostu seks dla przyjemności) jest niewyczerpaną skarbnicą żartów i gagów. A dodatkowo bohaterki są bardzo różne, co tworzy dynamikę w ich wzajemnych relacjach.
Whitney (Alyah Chanelle Scott) to czarna „piłkarka” będąca córką popularnej demokratycznej Senatorki i muzyka jazzowego. Kimberly (Pauline Chalamet) to wstydliwa biała prowincjuszka z Arizony, która jako pierwsza w rodzinie poszła na studia, Leighton (Renee Rapp) to ukrywając się lesbijka, będąca przedstawicielka zamożnej nowojorskiej socjety, której rodzice również ukończyli Essex College. Wreszcie Bela (Amrit Kaur) to pewna siebie i bezpośrednia dziewczyna o hinduskich korzeniach, której marzeniem jest kariera komika, a uniwersytecka gazetka, z której wywodzą się liczne gwiazdy słynnego Saturday Night Live, ma być dla niej bramą do kariery.

Polubicie te dziewczyny!
Ten serial nie mógłby się udać, gdyby widzowie nie polubili głównych bohaterek. A nie są to postaci bez skazy! Każda z nich ma swoje różne grzeszki i niefajne akcje na sumieniu. To przydaje im jednak tego „ludzkiego” wymiaru, bo kto z nas kiedyś nie ściągał na kolokwium albo nie zabujał się w ex-chłopaku przyjaciółki?
Jednak każda z dziewczyn jest w głębi ducha „dobra” i widzowie to wiedzą – jak każdy człowiek, popełniają błędy, wstydzą się, mają problem by przyznać się do tych błędów, ale finalnie – z pomocą przyjaciółek – wychodzą na prostą.
Łyżka dziegciu na koniec
Nie myślcie jednak, że to jest jakaś wybitna komedia – ot po prostu, lekki serial, który można oglądać w tle. Trochę takie komediowe Beverly Hills 90210 w wersji uniwersyteckiej. W końcu rozgrywa się w mocno wyidealizowanym i sterylnym świecie prestiżowego amerykańskiego collegu w Nowej Anglii, który wygląda pocztówkowo (szczególnie jesienią!).
Bohaterki zdają się mieć mnóstwo czasu na wszelkie możliwe rozrywki i bujne życie towarzyskie, a nauka tylko z rzadka stanowi jakiś irytujący przerywnik w seksualnych ekscesach. Choć trzeba też przyznać, że na przestrzeni sezonów obserwujemy pewną ewolucję bohaterek w ich stosunku do nauki.
Whitney, która na początku była głównie skupiona na grze w szkolnej drużynie piłkarskiej, odkrywa w sobie talent do nauk ścisłych, o którym na początku studiów nawet nie miała pojęcia. Podobnie jest z Leighton, która z dość „pustej” bogatej lalki z Nowego Jorku zainteresowanej tylko tym, by dołączyć do siostrzeństwa Kappa, przeistacza się w matematycznego geniusza.

W kwestiach społecznych, „Życie seksualne studentek” również maluje nieco wyidealizowany obraz amerykańskiego kampusu. Wszyscy wydają się prowadzić tam dość beztroskie życie, finansowane w większości przez zamożnych rodziców.
Jedynie Kimberly pochodzi z ubogiej rodziny i na swoje utrzymanie musi zarobić pracując w kawiarni na kampusie, ale sama ta praca wygląda bardziej na „towarzyską fuchę” niż wielką dolegliwość. Dopiero utrata stypendium przez Kimberly (za ściąganie na teście z ekonomii) pokazana została jako wyraźny finansowy „challenge” – dziewczyna musi zdobyć $24 000, by opłacić czesne za kolejny semestr studiów! Ponieważ nie może dostać kredytu studenckiego, to decyduje się sprzedać swoje jajeczka do kliniki leczenia niepłodności.
Ogólna ocena serialu Życie seksualne studentek w skali 1-10 (*gdzie 1 – dno/badziewie, a 10 – cud/miód): 5

Dodaj komentarz